Ojcze lesie
nad lasem mgła gęstnieje
powietrze tak wilgotne
że można je przeciąć nożem
po piaszczystej drodze
moje bose stopy ocierają się
o wystające korzenie
a wędrowniczki mrówki
jak samochody
kto by pomyślał że pod stopami
aż tyle życia się mieści
wyżej jagodowe gościńce kuszą owocem
czekam na promienie słoneczne
rozświetlające zieloną kopułę
tymczasem zaczyna siąpić deszczyk
rozpuszczam się w gorączce letniego poranka
król las najlepszy na żółć i jady
zaprasza
przykładam dłoń do kory
zapominam
widzę Alinę i cieszę się jej dzbanem malin
Alina to moja siostra
Komentarze (5)
Sam pomysł - ciekawy.
To, co ciekawe, mieści się głównie w połączeniu tytułu z puentą: Ojcze lesie, Alina to moja siostra.
A też w niejednoznaczności - czy ta "Balladyna" cieszy się dzbanem pełnym malin w swoich rękach, czy jednak, po jakiejś wewnętrznej przemianie - w rękach siostry. Cieszy się zdobyczą, czy szczęściem siostry?
To jest dobre - ta niejednoznaczność.
Bo wiersz wygląda też trochę jak obraz przemiany, taki naturalny. Ja - Balladyna - prawie morderczyni - "przykładam dłoń do kory/ zapominam".
Zapominam o czym?
Może w ogóle jeszcze nie doszło do morderstwa. Może były inne sprawy (w wierszu: "żółć i jady"), które nagle odeszły? A może - nie...
Jest taka piosenka, którą autor napisał dla swojej córki. Dołączony film tego nie pokazuje, że dla córki, ale ja o tym wiem z wywiadu z autorem, który czytałam.
W tej piosence ojciec śpiewa, że potrzebuje swojej dziewczyny. Pomyślałam, że pasuje do Twojego wiersza.
Ojciec las, sam LAS, śpiewa dla Balladyny: I Need My Girl. Potrzebuję mojej dziewczyny.
https://www.youtube.com/watch?v=A-Tod1_tZdU
Pozdrawiam.
(National - piękny głos, tak na marginesie).
Jest przegadany, a konstrukcję na pewno bym zmienił, bo jest nielogiczna.
Łączy w strofoidach różne wątki.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania