Okno
Okno zamknięte, świat za szybą gdzieś daleko,
Czasem chcę uciec w ciszę, w coś całkiem białego.
Ludzie mijają się, każdy biegnie gdzieś przed siebie,
A ja szukam sensu w tym, co gubi się w potrzebie.
Czy każdy tak ma, czy to tylko moja mania?
Gdy spojrzenie boli bardziej niż pytania.
Czasem czuję, jakbym była niewidoczna w tłumie,
Jakby świat zamykał oczy, gdy mnie zrozumieć nie umie.
Cisza jest gorsza niż krzyk, choć nikt jej nie słyszy,
W niej moje myśli krzyczą w najgłębszej z ciszy.
Gdy przychodzi noc, tracę swoją moc,
Wtedy wraca wszystko, czego nie potrafię otulić w koc.
Nie bój się, to tylko fala, ona zaraz przejdzie z dala,
Ale czasem wraca znowu, większa niż bym chciała.
Stoję na moście, patrzę w dół i w dal,
A świat przechodzi obok, jakby nie było mnie tam ani cal.
Chciałabym mieć cel, choćby mały, choćby jeden,
Ale czasem wszystko znika, jakby świat był snem.
Ludzie chcą być sławni, chcą by świat ich znał,
A ja chcę tylko, żeby ktoś mnie wreszcie zrozumiał.
Bo silna jestem w dzień, gdy patrzą wszyscy wokół,
A nocą jestem cieniem, zagubionym w mroku.
I choć mówią „to minie”, ja już wiem jak jest,
Że każda fala wraca, tylko zmienia swój gest.
Ale może kiedyś znajdę w sobie trochę światła,
Może ta fala w końcu będzie już ostatnia.
I może cisza przestanie być jak krzyk,
A ja przestanę znikać — choćby w jeden świt.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania