okno na podwórze (liryk infantylny)
przez okno widzę dzieci
na huśtawce
i obok w piaskownicy
bezwiednie wyprzedzają mnie
o lat dwadzieścia
(może trzydzieści)
ja - stary
siedzę i myślę
jaki sens sobie nadacie
co się w waszym długim życiu zmieści?
co się w nim stanie?
czy nie prześpicie
czego sam nie miałem
albo co
- jako stary
zatarłem w pamięci?
Komentarze (6)
A ja jestem strasznie ciekawa, jakie partie będą za trzydzieści lat.
Czy ci dwudziestolatkowie z tunelami w uszach wielkości mojej głowy (nie mam nic przeciwko tunelom, nawet lubię, jak są subtelne) będą rządzić Polską, czy inne subkultury?
:)
Pod pozorem obserwacji innych (młodszych) widzę pole refleksji nad własnym losem. Nad tym, że wybierając jedną ścieżkę, tracimy wszystkie inne.
Multi-żywot to fikcja.
Rozważania nad pyszłością dzieci może być podwaliną pod refleksje nad swoją przeszłością.
To widzę.
Nie mam emocjonalnego stosunku, więc nie ocenię.
Bergson mawiał, że dziecko potencjalnie może stać się kimkolwiek. Wszystko się przed nim otwiera, każda możliwość (teoretycznie). Ale kiedy płynie czas wchodzimy w jakieś koleiny, coraz ciężej zmienić raz obraną drogę. A zmienić się, zreformować swój charakter już jako dorosły ukształtowany człowiek, pogrzebać swój fałszywy ogląd świat i zdobywać wiedzę na nowo, z taką otwartością umysłu jak dawniej, to wielka sztuka, rzadko się udaje, tylko wielkim ludziom.
spirytysta, tak jest we wszystkich aspektach. Nauczyć dziecko pływać, a dorosłego, to niebo i ziemia.
Canulas , Pan Jezus powiedział: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego :)))))
Bardzo fajny tekst :-) Nostalgiczny, ale zarazem podoba mi się jak trafnie o przyszłości w kontekście dzieci. Taka trochę retrospekcja połączona z zadumą nad sobą i kolejnymi pokoleniami. Pozdrawiam, piąteczka :-)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania