Okruchy
Noc zrobiła się tępa,
od kiedy trzęsę językiem
jak bandzior miastem.
Pod jej osłoną, jak głodny złodziej,
okradam piekarnie.
Jak cień latarni
gubię przed psami trop
z gorącym chlebem.
Przeskakuję płot,
uciekam do domu —
w garści mam okruchy.
Noc zrobiła się tępa,
od kiedy trzęsę językiem
jak bandzior miastem.
Pod jej osłoną, jak głodny złodziej,
okradam piekarnie.
Jak cień latarni
gubię przed psami trop
z gorącym chlebem.
Przeskakuję płot,
uciekam do domu —
w garści mam okruchy.
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania