Okruchy
Niepotrzebnie i już dla nikogo
Złociste wejrzenia słońca rozpadają się na smutne mrugnięcia
W postrzępionych okruchach szkła i porcelany
Światło rozszczepia się jak w pryzmatach przeznaczenia
Niepotrzebnie i już dla nikogo
Rubinowe fotony przeglądają się w niestłuczonych oknach
Oświetlając śnieżne czapy na ruinach upiornym blaskiem
Który tworzy niestosownie radosne tęcze
W postrzępionych okruchach szkła i porcelany
Złociste wejrzenia słońca rozpadają się na smutne mrugnięcia
Oświetlając śnieżne czapy na ruinach upiornym blaskiem
Rubinowe fotony przeglądają się w niestłuczonych oknach
Niepotrzebnie i już dla nikogo
Światło rozszczepia się jak w pryzmatach przeznaczenia
Oświetlając śnieżne czapy na ruinach upiornym blaskiem
Niepotrzebnie i już dla nikogo
Rubinowe fotony przeglądają się w niestłuczonych oknach
Komentarze (3)
Przepięknie napisane😊😉
Dziękuję. Mam inne pantum - ale boję się, że będzie rozrywać dłuższe wersy. Jeżeli nie - mogę wkleić.
"Światło rozszczepia się jak w pryzmatach przeznaczenia" - większej blagi nie czytałem.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania