okrutnie czuły maj
wieczór osiada cicho
na parapecie listy
za oknem pachnie czeremcha
mokra od deszczu
czytam cię między kroplami
po raz setny
jak człowiek który rozdrapuje ranę
tylko po to
żeby upewnić się
że jeszcze coś czuje
maj jest najgorszy
okrutnie czuły
pachnie bzem, mokrą ziemią
czymś jeszcze
jakby świat na chwilę
odsłaniał wszystkie nerwy
oswajam brak
wszystko wtedy oddycha mocniej
ziemia po deszczu
samotność o trzeciej nad ranem
i serce
niestety też
Komentarze (10)
Całość nostalgiczna, liryczna, ale ten fragment szczególnie mi bliski... 6
"czytam cię między kroplami
po raz setny
jak człowiek który rozdrapuje ranę
tylko po to
żeby upewnić się
że jeszcze coś czuje''
Dziękuję Grafomanko. To właśnie ten fragment trzyma cały ten wiersz od środka.
świetna poezja i mistrzowskie metafory.
Dziękuję za komentarz i że zaglądasz tu często.
Też lubię deszcz i nasłuchiwanie jego uderzeń. Raz głośniej, raz ciszej.
Rozmawiamy wtedy migowym szelestem majowych czułości...
trochę za bardzo bolą, gdy wchodzą w nas jak korzenie majowej konwalii.
Niby czystej, a jak tosycznej?
Pozdrawiam
Chyba dlatego maj tak łatwo trafia pod skórę…
Jest piękny i bolesny jednocześnie, jak te wszystkie czułości, które zostają w nas dłużej niż powinny.
Bardzo wszedł we mnie ten „migowy szelest majowych czułości".
Dziękuję Ci za te słowa.
Pięknie to namalowałaś ❤️5/5
Jimmy, bardzo Ci dziękuję.
Oj, dobre... "Maj jest najgorszy"... Wreszcie ktoś to jasno powiedział!
Dziękuję Grisza.
Dla mnie maj to emocjonalny sabotażysta. Pachnie i boli.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania