Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
Olej w głowie
W restauracji z gwiazdką, przy ulicy Zdarzeń, pracowali dwaj kucharze.
Pierwszy z nich był wyższy. Zawsze pochylał się nad sosami, jakby chciał wskoczyć do nich na główkę. Miał wąskie ramiona i długie, chude nogi zakończone numerem 48. Na imię było mu Pierre. Mistrz średnio wysmażonych steków. Wielu gości przychodziło tam właśnie dla niego.
Tego dnia smażył już trzydzieste Cordon Bleu z cielęciny, powtarzał trzydziestą serię kąpieli w klarowanym maśle. A robił to z precyzją i dbałością, jakby był to pierwszy raz.
Ni stąd, ni zowąd, drugi kucharz wyrzucił w górę solniczkę, jakby nie panował nad własnymi rękami.
Jules miał pękaty brzuch. Zahaczał nim o rączki rondli, strącał źle odłożone noże i deski do krojenia. Ale nikt nie byłby w stanie dorównać jego Sole Meunière. A smak jego sosu z palonego masła był nie do podrobienia. Właśnie dosalał, gdy na jego nosie usiadła pękata pszczoła. W przestrachu zrobił mimowolny wymach rękami do tyłu, wypuszczając z uścisku wszystko, co akurat trzymał w dłoniach.
Solniczka kręciła się w powietrzu, sypiąc solą jak śniegiem. W pół szóstego obrotu odbiła się od skroni Pierre'a i wpadła do jego patelni, w sam środek maślanej kąpieli. Odskoczył jak poparzony na dwa metry. Przy frytkownicy stracił balans i zanurkował po szyję w oleju jak frytka.
Jules nie wierzył własnym oczom, gdy głowa Pierre'a smażyła się na złoto. W popłochu strącił nóż, który Pierre przesunął łokciem na brzeg blatu, uciekając przed pryskającym masłem. Nóż, nie robiąc nawet jednego obrotu, spadł jak sopel w stopę Jules'a. Kucharz zawył i zasyczał, po czym spojrzał w dół, na świeżą krew, zrobił kilka kroków w przód i zemdlał. Upadając, popchnął Pierre'a i padł u jego stóp.
Po pięciu minutach ocknął się i zmrużonymi oczami spojrzał na umazane tłuszczem szafki i przyklejoną do nich pszczołę. A potem na Pierre'a, który kipiał i bulgotał, obracając się jak kurze udko. Jules próbował wstać, ale jak żółw odwrócony do góry nogami, szamotał się i ślizgał na tłustej podłodze, łapał się śliskich uchwytów.
Do kuchni weszła kelnerka Catherine, młoda i urocza. Na widok kuchennej masakry zaniemówiła i potykając się o nogę Pierre'a, wybiegła.
Pierre, poruszony sceną z kelnerką, zadrżał i upadł na trzonek leżącego obok niego tasaka, tworząc dźwignię. Ostrze wystrzeliło łukiem w stronę Jules'a, trafiając go prosto w głowę i tnąc ją od ucha do ucha.
– Zawsze chciałeś mnie zabić – wycedził ostatnie słowa Jules.
Catherine wróciła z pomocą. Najpierw wyłączyli gaz.
Komentarze (2)
Haha XD
To spoko, że rozbawiło.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania