Olśnienia
W pogoni za tym, co wielkie i głośne,
mijają bezszelestne chwile.
Wzrok skierowany ku gwiazdom
gubi marzące o wybudzeniu życie.
Cisza jest cudem,
nie musi krzyczeć.
Rozbłyska szkarłatem w pęknięciu muru,
drży w szmaragdowej kropli rosy,
w błękitnej nitce widzianej przez ptaki.
Jest tam,
gdzie czas zapomniał zegarka.
W przytulnym domu,
w oparach malinowej herbaty
i w zapachu wspomnień pożółkłej książki.
Tętni w śmiałym szkicu ołówkiem
i nuconej pod nosem, zapamiętanej melodii.
Niech reszta świata zmęczona śpi.
Ja nie chcę zamieniać szarości w zimne złoto.
Wystarczy usłyszeć saksofon zmącony falami
by dostrzec kosmos w drobinach kurzu,
które tańczą w szczelinie klepsydry –
jak cienie dwojga ludzi,
na ciepłym,
morskim piasku.
Komentarze (1)
Romantycznie. Mój tekst Zatłoczeni opowiada o tym samym.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania