Olśnienia

W pogoni za tym, co wielkie i głośne,

mijają bezszelestne chwile.

Wzrok skierowany ku gwiazdom

gubi marzące o wybudzeniu życie.

 

Cisza jest cudem,

nie musi krzyczeć.

Rozbłyska szkarłatem w pęknięciu muru,

drży w szmaragdowej kropli rosy,

w błękitnej nitce widzianej przez ptaki.

 

Jest tam,

gdzie czas zapomniał zegarka.

W przytulnym domu,

w oparach malinowej herbaty

i w zapachu wspomnień pożółkłej książki.

 

Tętni w śmiałym szkicu ołówkiem

i nuconej pod nosem, zapamiętanej melodii.

 

Niech reszta świata zmęczona śpi.

Ja nie chcę zamieniać szarości w zimne złoto.

 

Wystarczy usłyszeć saksofon zmącony falami

by dostrzec kosmos w drobinach kurzu,

które tańczą w szczelinie klepsydry –

jak cienie dwojga ludzi,

na ciepłym,

morskim piasku.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • siena godzinę temu

    Romantycznie. Mój tekst Zatłoczeni opowiada o tym samym.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania