On

Czym sobie zasłużyłam by móc patrzeć na Ciebie, stałeś jak kwiat który pod ochroną bywa i dotknąć nie można bólu mimo przyszywa. Płynie łza z mego oka nikt nic nie widzi, Ty dostrzegasz nić którą kusisz gdy nikt nie szydzi. Tak żyć nie można, te życie bez sensu nabiera tempa nasz koniec doczeka. Doczeka wiatru, który nas goni, a może broni? gdy stoi na boku i usmiechem szepcze nie dostaniesz więcej bo nikt ci nie da nic na zachętę. I czekamy na miłość, która nas połączy, zrozumie jak bardzo jest brak nam siebie czy dane jest razem nam spędzić życie jak te gwiazdy na niebie? Nie mówmy nic tylko tchnijmy życiem, bądźmy po prostu bądźmy dla siebie odkryciem. Już nastał koniec gdy poszedłeś bez słowa zostawiłeś wspomnienie a w nim uśmiech w którym można się schować. Pozostanie we mnie smutek i pocieszenie bo gdy szedłeś ja widziałam uśmiechniętą siebie. Już dosyć bólu, rozstania co cierpi jak nasze wyznania. Nic nie mówiłeś gdy odchodziłeś, patrzyłeś bezbronnie lecz ja widziałam te duszę nagich wspomnień. Losie nam pomóż swym szczęściem zaprowadź tam gdzie dane nam będzie moc spędzić te chwilę za bezpiecznym zakrętem . Już cię nie ujrzę moje kochanie zostanie mi tylko sekunda i znamię. Wróć moja miłość, przyjdź proszę jeszcze daj mi się nacieszyć nim zrobi się cieśniej. Olałeś to wszystko śmiechem i patrzyłeś na mnie szyderczym echem. Nie bądź nie miły pozwól mi odpocząć, choć ty mnie nie chcesz ja za tobą skoczę gdzie świat mnie nie znajdzie bo będzie po kłopocie. Kłopot który się męczył zawsze, spokojem obejdzie i to na zawsze.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania