ON / ONA — 2 „Może dzisiaj"
Ona
Wracałam od dentysty (leczenie kanałowe).
Znieczulenie jeszcze działa, jestem już obok mojego bloku. Nagle zza rogu po prostu wyłania się On. Dwie torby pełne zakupów i kluczyki od samochodu w zębach. Idziemy na siebie tym samym wąskim chodnikiem. O tym marzyłam, odezwę się, zagadam... Znieczulenie! Przecież ja mówić nie mogę!
Uśmiechnęłam się tylko, zakrywając nieruchomą prawą stronę twarzy. Może nie zauważył, skinął tylko lekko głową.
On
Środek tygodnia, duże zakupy, bo jak to u mnie, wszystkiego brakuje. Wracam do domu, ciężko mi, reklamówki wcinają mi się w palce i ten klucz od auta... zawsze w ustach (głupi nawyk). Jestem już niedaleko.
Nagle... nie wierzę, to przecież Ona.
Odruchowo zwolniłem, próbując coś wymyślić. Panika, nic nie dam rady przecedzić przez te klucze. Mijamy się blisko, jak Ona pięknie pachnie. Obdarowuje mnie bardzo tajemniczym, lekko ukrytym w dłoni uśmiechem. Ja, jak zwykle... jedyne, co wymyśliłem, to krótki, wyraźny wojskowy skłon głową.
Ona
Mam nadzieję, że nie pomyślał, że go lekceważę.
Jeszcze tak blisko go nie widziałam. Wysoki, silny i bardzo przystojny. Marzę, żeby usłyszeć jego głos.
On
Trudno, znowu nic z tego nie wyszło.
Spotykamy się jednak coraz częściej. Od dzisiaj klucze noszę tylko w kieszeni.
Komentarze (1)
Ironia losu , może w 3 części w końcu im się uda
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania