On/a - rozdział 1

Słońce leniwie zaglądało przez zakurzone okna, pierwsze promienie padały na łóżko, tworząc codzienny, lecz niemniej przez to śliczny widok. Budzik jeszcze nie zaczął dzwonić, a ja już nie spałam. Siedzialam na łóżku gapiąc się przed siebie, skupiając się na równych wdechach. Powoli przeniosłam wzrok na miejsce obok mnie, On jeszcze spał. Naciągnęłam kołdrę pod brodę i położyłam się obok Niego. Nasze twarze dzieliło kilka centymetrów, jego spokojna, pogrążona w głębokim śnie i moja, łagodniejąca z sekundy na sekundę w czasie, kiedy tak intensywnie mu się przyglądałam. Wiedziałam, że tu jest i nic złego się nie może stać. Najdelikatniej jak tylko mogłam położyłam swoją dłoń na Jego policzku, od razu uderzyło mnie ciepło, którego od Niego biło. Uśmiechnęłam się pod nosem i postanowiłam, że właśnie tak spędzę ostatnie kilkanaście minut przed rozbrzmieniem budzika. Nie wiem kiedy ale zasnęłam i obudziłam się jakiś czas potem. Na ślepo zaczęłam szukać ręką czyjejś obecności po drugiej stronie łóżka, jednak nikogo nie było. Zmarszczyłam brwi i już miałam otwierać oczy, aż nagle otrzymałam całusa w czoło. Na moją twarz wrócił błogi spokój, a oczy mimowolnie się otworzyły, żeby Go zobaczyć.

-Dzień dobry, piękna - wyszeptał

-Dzień dobry - powiedzialam, przeciągając się na łóżku

-Jak Ci minęła noc? - zapytał, a w jego głosie słyszałam niepokój i troskę

-One cały czas tam są, cały czas widzę ten wypadek w moich snach i budzę się cała roztrzęsiona

-Czemu mnie nie obudziłaś? - w Jego głosie było więcej smutku niż żalu

-Potrafie sobie z tym radzić sama. Poza tym widok ciebie śpiącego jest najlepszym lekiem na uspokojenie - uśmiechnęłam się nieśmiało

Wpatrywał się we mnie jakby szukał chociaż cienia fałszu w tym, co powiedziałam. Po chwili, gdy nic nie znalazł, jego twarz znow złagodniała i rzucił wesoło

-Co jemy na śniadanie? - zrobił kilka kroków w strone kuchni, czekając na moją odpowiedź

-A która godzina? - zapytalam zdając sobie sprawę, że nie słyszałam budzika. Zdaję się, że po wyczerpującej nocy pełnej tego samego snu w kółko i kółko drzemka pozbawiona koszmaru okazała się moim zbawieniem, jak może i zgubą.

-Ósma czterdzieści pięć

-Cholera, o dziewiątej zaczynają się zajęcia! - zerwałam się z łóżka i zaczęłam pospiesznie ubierać się w pierwsze rzeczy, które wpadły mi w ręce.

-Przepraszam, że nie obudziłem cię wczesniej ale cały czas zapominam, że moja Malutka wciąż się uczy - posłał mi jeden ze swoich najlepszych uśmiechów ale w oczach widziałam szczerą skruchę

-Mówi Pan Dorosły, który rok temu skończył szkołę - zaśmiałam się i posłałam mu buziaka na do widzenia - Kocham Cię!

-Ja Ciebie też, wieczorem szykuj się na niespodziankę.

Nie mialam czasu pytać o szczegóły, chociaż ciekawość mnie zżerała. Wybiegłam z mieszkania zakładając w biegu kurtkę.

Średnia ocena: 4.2  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • Franek 11.01.2017
    postaraj się bardziej
  • blaackangel 13.01.2017
    Fajnie się zapowiada :) Zostawiam 4 :)
  • Ashley 13.01.2017
    Bardzo dobre :) 5 !!!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania