Opakowanie

Opakowanie w opakowaniu ukrywa wymarzony produkt świata konsumpcji. Kolejne urodziny i prezent przyniesiony w pięknej, papierowej torebce. Uśmiecham się i dziękuję za pamięć. Wyszczerzone zęby towarzyszące mi w niemal każdej czynności, śmieją się z przyzwyczajenia. Wyciągam z torebki przedmiot, zapakowany w kolejne niepotrzebne opakowania.

 

Jak zwykle muszę udawać i szczerzę się do męża. A może i siebie? Uśmiech prześladuje mnie, niszy psychikę i zamazuje myślenie. Nie pamiętam, jaka jestem i czego pragnę.

 

Po co kupował papierową torebkę i po co pakował to coś w papier? Wyrzucam opakowania do kosza na papier. Prezent nieznacznie bliżej, ale wciąż daleko. Ściągam folię, by dostać się do tekturowego pudełka. Pierwszy krok za mną, a folia ląduje w koszu na plastik. Tak, chyba do plastiku. Teraz przyszedł czas na tekturowe kolorowe pudełko, które jest chyba pokryte folią.

 

– Papier, czy folia, a może zmieszane? – Myślę i analizuję. Nie zauważam umykającego uśmiechu, a czerń majaczy w oddali

 

W końcu podejmuję decyzję. Wrzucam do kosza na papier, tego samego, w którym wylądowała torebka. Udało mi się podjąć decyzję, ale czy słuszną? Cholera wie. A może powinnam wyrzucić do plastiku? Mrok zbliża się nieodwołalnie, klucząc pomiędzy myślami. Tylko, czy one są jeszcze moje?

 

– Podoba ci się?

 

Z oddali dochodzi głos męża. Uśmiecham się i przytaję. Tak, podoba się. Tylko komu?

 

– Piękny zapach, prawda?

 

A ja jeszcze nie dostałam się do tego cholernego, pięknego zapachu. W końcu mam w ręku buteleczkę perfum, w której jest dwadzieścia pięć mililitrów bezbarwnej cieczy. Słodkiego, pachnącego płynu, zamkniętego w finezyjnej, zbyt dużej buteleczce. Słodyczy pobudzającej zmysły, umarłe w odległej przeszłości.

 

– I jak kochanie?

 

– Piękny – odpowiadam i dla świętego spokoju rozpylam aromatyczną mgiełkę.

 

Zapach, którego nieudolnie próbuję się uchwycić. Nic z tego! Koszmar czyha na odrobinę nieuwagi. Wracam myślami do segregacji. Zastanawiam się, gdzie później wyrzucić pusty flakonik. Szkło? Kiedyś słyszałam, że to odpad niebezpieczny. Jak się go pozbyć? W sklepie? Staram się pozostać przy mężu, klucząc pomiędzy napływającą czernią, pochłaniającą resztki rzeczywistości. A myśli wciąż są moje!

 

– Kochanie, pięknie wyglądasz.

 

Mówi, a ja nie mogę się na nim skupić. Śmieci, cholerne śmieci. Kości do zmieszanych, a skórki z ziemniaków do bio. Karton po mleku? Nie wiem! Zapomniałam.

 

– Stało się coś?

 

Słyszę niepokój w jego głosie. Po co w ogóle się wtrąca. On nigdy nie zwraca uwagi na segregację śmieci. Nie dba o naszą planetę, która umrze, jak nie będziemy odpowiednio segregować. Kiedyś umiałam segregować, byłam sobą, zanim nie spotkałam go w śnie. W śnie?

 

– Ona umrze – szepnęłam.

 

– Kto? – pyta, niczego nie rozumiejąc.

 

– Wszyscy umrzemy, już nic nam nie pomoże – mówię coraz szybciej. – Wieloryby, lasy, pszczoły. Cały świat umiera!

 

Krzyczę z bezsilności, chwytając się ostatniego okruchu rzeczywistości. Butelki do szkła, gazety do papieru, a czasopisma? Gdzie wyrzucić czasopisma

 

– Kochanie...

 

– Zostaw mnie! – Nie panuję nad sobą. – Nic nie rozumiesz. Wrzuciłeś kubek po jogurcie do zmieszanych! – spojrzałam na niego z nienawiścią.

 

Odbierał mój świat, nie rozumiejąc pochłaniającej mnie otchłani.

 

– Bo kubek był brudny. Poprzednio go umyłem, wrzuciłem do plastiku i także było źle. –Nieskładnie się tłumaczył.

 

– Zmarnowałeś wodę! Naprawdę tego nie rozumiesz. – Napadłam na niego. – Jesteś aż tak głupi.

 

– Ale...

 

– Zostaw mnie! Nigdy mnie nie słuchasz. Nie rozumiesz. Umiesz tylko powiedzieć "kochanie". – Odpływam, wołając o pomoc.

 

– Proszę, uspokój się...

 

– Tak i uspokój się, też umiesz powiedzieć. Ja jestem spokojna. Cholernie spokojna! – krzyknęłam i rozpłakałam się.

 

Czułam jak mnie tuli i głaszcze po włosach. Próbowałam wtulić się w jego ramiona i poczuć dawną siebie. I nagle czuję to! On nie jest szczery! Nigdy nie był!

 

Nie miałam siły walczyć, wymykam się z jego ramion i uciekam do łazienki. Tam poddaję się i odpływam w niebyt. Tylko tam znajduję schronienie.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 8

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze

  • laura123 miesiąc temu
    O kurczę, mocny tekst, daje po oczach.
    Codzienność nie jest tak prosta jakbyśmy chcieli i nie wiadomo, co i kiedy może nas złamać.

    Zostawiam 5
    Pozdrawiam.
  • Józef Kemilk miesiąc temu
    Dzięki Lauro
  • Tjeri miesiąc temu
    Hihi, uśmiałam się. Segregacja poważna sprawa. I jak najbardziej popieram. Ale wiele rzeczy jest bezsensownych i od de strony.
    Do tego... aż ciężko mi to przyznać, ale dobrze oddana psychika kobiety w dołku, zachwianej... Udany dramat z puszczeniem oka. Naprawdę dobry tekst!
  • Józef Kemilk miesiąc temu
    Może złapiesz sens konstrukcji opka, gdy przyjmiesz, że opakowanie to kolejne warstwy, jakie mężczyzna poznaje w kobiecie, kosz to sposób radzenia sobie faceta z coraz to lepszym poznaniem żony, niebezpieczne, to także toksyczne, słodkie to miłość, sklep to miejsce, gdzie dokonano transakcji (umowa), a butelka to, co obiecuje sobie po związku, a perfum to co daje kobieta i może jeszcze dać.
  • Tjeri miesiąc temu
    Józef Kemilk
    Józef, ajaj, niedobrze tak tłumaczyć od razu, odbierasz frajdę następnym (niektórzy od komentów zaczynają). A co do zrozumienia - jestem pewna, że każdy widzi, tę niedosłowną warstwę (ja także "Udany dramat z puszczeniem oka."), choć może nie tak dokładnie jakbyś chciał -"słodkie to miłość, sklep to miejsce, gdzie dokonano transakcji (umowa), a butelka to, co obiecuje sobie po związku, a perfum to co daje kobieta i może jeszcze dać."😁
    Tłumaczenie to ostateczność, czasem fajnie zobaczyć wizję autorską, ale nie tak od razu! Nie ma potrzeby sugerować czytelnikom co mają w tekście zobaczyć...
  • Józef Kemilk miesiąc temu
    Tjeri E tam, czasami można dodać parę słów.
  • Ozar miesiąc temu
    Dobry tekst. Co do śmieci to kolejny przykład jak zostaliśmy zmuszeni do robienia czegoś czego wcale nie chcemy i jak to nas może wkurzyc czy nawet poróżnić. To taki kolejny bezsens naszego życia który musimy robić. Jednak ta kobieta chyba zbyt poważnie bierze owy przepis. Reaguje moim zdaniem zbyt alergiczne . Jednak ja mi się wydaje chcesz tu pokazać coś innego bardziej głębokiego niż to co widzimy. Tak to odczuwam. 5
  • Józef Kemilk miesiąc temu
    Żyjemy w czasach, gdzie codzienne czynności komplikuje się do granic absurdu. Tak jest też z segregacją. Co do rynku śmieciowego w Polsce warto wiedzieć, że większość rynku jest opanowana przez dwie niemiecki firmy Remondis i Alba. Zmiany wprowadzone w 2012 r. dotyczące przeniesienia odpowiedzialności za śmieci na samorządy dodatkowo wzmocniły monopole tych spółek, które nie wchodzą sobie w paradę. Teraz zarobią jeszcze na utylizacji m.in. korpusów kurczaków, które do tej pory były zjadane przez norki. Teraz trzeba będzie je utylizować, a to zrobią nam powyższe firmy. Czego nie zrobią "dobrzy" politycy, by Polakom żyło się "lepiej".
  • Jarema miesiąc temu
    Skusił mnie komentarz Ozara. Naprawdę dobry i mocny tekst. Walący po garach. Zrobiono z nas marionetki, i posuwają się w tym coraz dalej do bezczelnej propagandy wykorzystując nawet świrnięte dzieci.
  • Ozar miesiąc temu
    Jarema niestety żyjemy w czyimś w rodzaju Matrixa gdzie wszystko jest już ustalone A my tylko reagujemy tak jak tego chcą twórcy tego programu. Tak jest wszędzie w każdej niemal dziedzinie życia. Problem w tym że tak cirka 90 % lud,i tego nie widzi nie rozumie i oto chodzi. To już nie jest nasz świat my tylko w nim istniejemy jako jak słusznie napisałeś marionetki.
  • Jarema miesiąc temu
    Ozar a tych co się buntują zgnębią tacy jak ta żona, którzy do tego wszystkiego podchodzą śmiertelnie poważnie oraz służby i media, które zrobią z nich wrogów ludu i postępu.
  • Ozar miesiąc temu
    Jarema dokładnie tak to wygląda. Mało tego mówi się że najbliższe 10 lat to będzie największy przełom ma świecie od II wojny . Jak znam życie to obudzony się któregoś dnia w całkiem innym świecie i moim zdaniem dużo dużo gorszym.
  • Józef Kemilk miesiąc temu
    Dzięki Jarema

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania