Poprzednie częściOpidemia 1

Opidemia 2

- Co robisz? - zapytała młoda i atrakcyjna japońska dziewczyna.

- To jest to, o czym ci opowiadałem. Buduję proę. W moim języku, rotokas to po prostu uvuoa. Ale u nas tego się nie buduje. To jest wynalazek Polinezyjczyków. Ja to robię w ramach mojej pracy magisterskiej na École polytechnique. - zakończył dumnie, choć trochę zbyt patetycznie.

Ai spojrzała na jego wielki ni to garaż, ni to halę z narzędziami rozrzuconymi w bezładzie.

- Czy ty wiesz na pewno co robisz? - zapytała nieśmiało.

Popatrzył na nią ze zdziwieniem, po czym spojrzał na wielkie nieukończone jeszcze formy do kształtowania kewlarowych dwuczęściowych poszyć pokładu jego budowanej z mozołem łodzi. Uśmiechnął się delikatnie i wytłumaczył.

- Zaskoczyłaś mnie dzisiaj tym nagłym przyjazdem. Posprzątałbym w tym moim przybytku. Ale zrozum, tak się pracuje. To jest wszystko pozornie w nieładzie. Ale mam plan szczegółowo nakreślony, zgodnie ze ścieżką krytyczną. Mam wyszczególnione check listy. I uwierz mi, że sprzątanie tej hali także jest uwzględnione w harmonogramie. Więc take it easy, Honey.

Gdy to powiedział, zastanowił się przez chwilę, czy to nie nazbyt pretensjonalne wyrażenie. Mógł ugryźć się w język i nie podgrywać amerykańskiego kowboja. Nie byli jeszcze parą, zaledwie kilka razy się spotkali.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania