Opium

I przyszli na poczęstunek inni staruszkowie

Niektórzy przyjechali nawet autokarem

Z całej polski z całego świata staruszkowie

Niektórzy nie wiedzieli nawet gdzie są

Jutro miał spłonąć całopalny staruszek

Ale jeszcze leżał w tej swojej niezbyt ładnej trumience

I się wyszczerzał bez pacierza

W szaroburym garniturze bo innego przecież nie miał

Ci co widzieli że dopiero nazajutrz ogień trupa pochłonie

Złorzeczyli mu bo musieli dotrzymywać towarzystwa jego żonie

Czarnozdobnej laskonogiej matronie

 

A inni posilali się a jedli rybie głowy

Wysysali kości wyłupiastym okiem patrzyli po gorzale

Poprawiali poprzekręcane peruki

przykręcali protezy bo im się odkręcały

I wyglądali jak gbury ponure

Byli między nimi grube ryby

Niedołężni i najsympatyczniejsi

Z układami przechodzącymi z pokolenia na pokolenie

Z drogimi lekarstwami niedostępnymi dla murzynów

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania