oplot
jestem po stronie murów
oblegającym albo oblężonym
bajty zamiast cegieł i zaprawy
nowe światło u źródeł
słońce wypluje z siebie taran
kłamstwo jest prawdą
trzeba tylko wierzyć
spełni się odwrotnie
gorycz wypala kwasem
robaki z każdej rany
blizny mają martwe twarze
nieśmiertelne w oczach
ucieczka z padołu
strach tutaj nie śmierdzi
syreny pijane od krwi
a srebrniki są świetlikami
w palcach szulera
budzik i tak zadzwoni
Następne części: oplot
Komentarze (3)
W bitwach ważne są mury, a nie walka za nimi lub przed nimi. Z oblężonego można w innej konfiguracji stać się oblegającym. Relatywizm. Ale mury zawsze będą w tej samej roli. W wierszu znalazłam tęsknotę za czymś stałym, niezmiennym. I one tę rolę spełniają.
Reszta ma znaczniki zawsze do odwrócenia.
Ostatni wers... hm, nie wiem, jak ma się wiązać z moją subiektywną interpretacją. Budzik - jak mur? Jednoznaczna funkcja? Oplot czasu?
Pozdrawiam.
Mój wpis zniknął. Nie odtworzę go w całości bo był długi. Efektowne. Rzekłbym efekciarskie. Zanim skończysz myśl, zaczynasz następną. Coś jakby mikroscenki. W sumie całość spina ostatni wers. Chyba wbrew Tobie. Mnie zainteresowało.
Robi skok do zmysłów i odwala w nich mroczny taniec.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania