Opowiadanie dla załamanych - ku pokrzepieniu serc - swobodne rozmyślania

Jeżeli jesteś załamany/a, sfrustrowany/a, nic ci się nie chce i najlepiej położyłbyś/abyś się spać, to pomyśl o tym, że twoje życie może być inne. Nikt za ciebie nie będzie żył, ale warto mieć pomocną dłoń. Są ludzie. którzy czerpią przyjemność w sprawianiu ludziom przykrości. Są także tacy, którzy nie zdają sobie sprawy, że taką przykrość u kogoś sprawiają. A inna grupa - sadystów, nie dość że lubi sprawiać przykrość, to uważają, że wina leży po stronie samych atakowanych.

Wyobraź sobie teraz bardzo smaczne ciastko - kremówkę, napoleonkę, a może wuzetkę. Teraz pomyśl, że to ciastko sobie kupisz i je zjesz jak osiągniesz coś, co jest twoim wyzwaniem. Czy dziesięć pompek, czy pięć przysiadów, lub nawet pogodzenie się z rodzeństwem.

Po co taka nagroda? Ludzie często nie zdają sobie sprawy ze swoich osiągnięć. Na przykład napisali piękne opowiadanie i ktoś opisał je jako gniot. Ludzie są wrażliwi. Wystawiając swoje życie na łaskę lub niełaskę ludzi fałszywych, toksycznych stajemy się jak pacynki. Musimy zacząć się cenić. Jest wiele książek motywacyjnych. One z grubsza wyglądają tak samo i zawierają to samo. Uwierz w siebie, dobieraj prawdziwych przyjaciół, żyj zdrowo, rozmawiaj z ludźmi, bądź uczynny, uśmiechaj się. To wszystko są piękne rady. Ale to Ty żyjesz, a nie kto inny. To z Twoich niepowodzeń będą się śmiali. Każdy wychował się w innym środowisku. Jesteśmy społeczeństwem od zawsze podzielonym. Kiedyś rycerstwo, duchowieństwo, mieszczaństwo i chłopi. Wraz z upadkiem feudalizmu i rozwinięciem się "industralistycznego" stylu życia, oglądamy pewne zjawiska, które nigdy wcześniej nie miały takiej prędkości. Wyścig szczurów, pęd za dobytkiem i uznaniem. Walka o pieniądze i ich ekwiwalenty. Ludzie zatracili wiele, co przez dziesięciolecia społeczeństwo wypracowało.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (5)

  • Szpilka 4 miesiące temu
    Pamiętam pewien fragment z książki: na przyjęciu gospodyni strofowała męża - niefortunnie zaserwował gościowi poczęstunek, ot, kawałek tortu się lekko rozpadł. Połowica huzia na męża, że fajtłapa i zawsze coś schrzani, chłopina poczerwieniał, goście się sknofudowali, atmosfera zwarzyła. A wystarczyło potknięcia nie komentować, tylko pośpieszyć z pomocą, prawda, jakie proste? Proste, tylko niewielu stosuje.

    Ciekawe rozważania, stawiam piątaka ?
  • Abbie Faria 4 miesiące temu
    Dziękuję:) Może to była wina kremu, że słabo skleił biszkopt. Ale jeżeli tort robiła gospodyni, może wolał jej nie odpowiadać o złej konsystencji. Albo było już trochę po mocnym toaście... Pozdrawiam:) A, Z książki...doczytałem jeszcze raz. Bo najpierw zrozumiałem to jako opowiadanie z życia wzięte:)
  • Szpilka 4 miesiące temu
    Abbie Faria

    Z życia wzięte, autor naświetla różne sytuacje, żeby uwypuklić nasze paskudne zachowanie, czyli jak z błahostki rodzi się awantura zupełnie niepotrzebna. To nasze ego i chęć dominacji, umniejszanie innych, żeby poczuć się ważniejszym. Lubimy, gdy się dobrze nas traktuje, dlaczego więc innych traktujemy źle?
  • NieziemskiPrzybysz 4 miesiące temu
    Pięknie napisane i takie życiowe.. I mam ochotę na jakieś apetyczne ciastko xD
    Szkoda, że z jednej strony jest to bardzo smutne, ale prawdziwe.
    Dlaczego ludzie są dla siebie niemili? A gdyby tak, lnauczyli się czerpać radość z tego, że komus się coś udało? Zamiast się kłócić i obrażać, nie mogliby się tak poprostu uśmiechnąć? Albo jak nie uśmiechnąć, to chociaż dobrze traktować?
    Kurcze, a mogłoby być tak pięknie. :)
  • Abbie Faria 4 miesiące temu
    Dziękuję za miły komentarz. A jest napisane nieładnie, bo dość chaotycznie niestety. Kto nie zaznał goryczy ni razu...

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania