opowiadanie z opowiadań (zamiast tytułu)

zdieś wam żić i zdieś umirać

na odjezdnym powiedział

wokół był las

w ogromnym śniegu

wygwieżdżone niebo

mróz z trzaskiem się dobierał

zabierał żywe do bieli

życie miało trwać

w monotonii męki

do końca który się zapadł

w ziemiankach i dalej

aż wreszcie zgasnąć

w ostatniej grudce żaru

lecz stało się inaczej

na ulicy wspominam

patrzę wracam i patrzę i -

tu żyć mi tu umrzeć mówię

a jowisz nade mną wspaniały

arktyczne niebo i w powietrzu

wyodrębnione sylwetki

nocnych przechodniów

w plamach kolorów neonów

inna odsłona mikroświata

w rozległości stworzenia

i żadnej zeń ucieczki

donikąd z cywilizacji

bo jestem podpięta

pod systemy

ścieżki dostępu

zabójczo monotonne

zachwycająco otwarte

po ostatnią wiadomość informację

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania