Opowiastka numer III
Jego marzeniem było, aby jego luba była wobec niego szczera.Na darmo.Każde jej słowo kryło stos kłamstw.Kłamstwo pokrywało kłamstwo i mieszało z półprawdami aby zmylić jego czujność.Kłamstwem było naznaczone jej ciało, a umysł nim przesiąkał.Po prostu była kobietą fałszywą i nie było w niej nic prawdziwego, wydawało się nawet, że była czyjąś kopią w kserokopi, czyimś klonem a nie prawdziwym człowiekiem, aż przyszedł dzień sądu.Pierwszy raz od kiedy ze sobą chodzą, zdarzyło się jej powiedzieć szczerą prawdę aż do bólu.Czyli spełniły się jego najjaśniejsze pragnienia i marzenia.Został wysłuchany, tylko nie wiem nie wiem przez kogo, bo chyba nie przez niebiosa, bo to co powiedziała całkowicie go zaszokowało i wryło w ziemie.Te słowa brzmiały jak nokaut i nóż wbity w serce a były mniej więcej tej treści:"znudziłeś się mi, więc wymieniłam cię na lepszy model".
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania