Poprzednie częściOpowieść o królewnie Janet 1

Opowieść o królewnie Janet 2

Janet siedziała na rzeźbionym fotelu w wielkiej komnacie. W rogu stało ogromne łóżko z baldachimem, a obok na kominku płonął ciepły ogień. Pokój był raczej ciemny, ponieważ za oknami panował już półmrok i jedynym źródłem światła był ogień. Kolorowe, miękkie dywany ściągane ze wschodu zakrywały podłogę z marmurowych płyt. Zajmowany przez księżniczkę fotel stał przy niewielkim stoliku, na którym spoczywało kilka świec, nie paliły się jednak. W pokoju była jeszcze ogromna szafa, wykonana na zamówienie króla przez zagranicznych stolarzy, oraz zastawiona szkatułkami z biżuterią toaletka.

Janet wpatrywała się w trzeskające na kominku płomienie. Wydawało jej się, że widzi tam tańczące pary z wczorajszego balu, siebie, swoją matkę, ojca i brata. A wśród tych roztańczonych par był człowiek, który starał się o jej rękę, może nawet było ich kilku. Nie znała ich, była jednak odpowiedzialna i rozumiała swoje obowiązki. Musiała przecież wyjść za mąż i to za człowieka, w którym płynie błękitna krew. Doskonale zdawała sobie sprawę, że wybór nie należy do niej, tylko do jej ojca i że ona będzie musiała na ten wybór przystać. Taki jest naturalny porządek świata i nie wolno się mu przeciwstawiać.

Nagle za uchylonymi drzwiami komnaty usłyszała zbliżające się krzyki kobiety. Rozpoznała głos panny Felicji, przełożonej służących odpowiedzialnych za sprzątanie, podawanie do stołu i za podobne sprawy. Felicja była wściekła, krzyczała coś o wyrzuceniu z zamku kogoś... Wtedy Janet usłyszała inny dźwięk : cichy płacz jakiejś młodej dziewczyny. Wstała i wyjrzała na korytarz. Zobaczyła dokładnie to, czego się spodziewała : zapłakaną dziewczyną mniej więcej w jej wieku ubraną w strój służącej i starszą, siwą, poważną kobietę z włosami spiętymi w kok. Na widok księżniczki obie zastygły w głębokim ukłonie.

- Dlaczegóż to słyszę w tym zamku krzyki? - powiedziała księżniczka z naganą w głosie - Cóż się stało, Felicjo? - królewna najpierw zwróciła się do starszej kobiety z uwagi na jej wyższą pozycję społeczną, Felicja była bowiem szlachcianką.

- Niech wasza wysokość raczy mi wybaczyć te krzyki, jednakże była dla nich istotna przyczyna, którą za pozwoleniem waszej wysokości przedstawię... - Powiedziała nieco oschłym tonem panna Felicja.

- Mów, bylebyś szczędziła mi słów zbędnych, gdyż niedługo pora będzie się położyć.

- Jak wasza wysokość rozkaże. Otóż, gdy szłam przez zamek do kuchni ujrzałam tę dziewczynę - wskazała na młodą służącą - zbierała ona z podłogi potłuczoną porcelanę, i gdym spytała, cóż to znaczy odparła mi, iż niechcąco zbiła wazon sprowadzony na zamówienie jego wysokości króla Szczepana z dalekich krain wschodu.

- Czyż był to jedyny powód owych zasłyszanych przeze mnie krzyków? Czyż za to pragnęłaś, Felicjo, wygnać z mego zamku tę dziewczynę, wydalić ją ze służby rodzinie królewskiej? Nie zezwalam na to, aby w tym zamku za przypadek w ludzkiej naturze leżący karać niewinnych. Możesz odejść, Felicjo. - Kiedy kobieta wyprostowała się i chwyciła dziewczynę za ramię, żeby pociągnąć ją ze sobą księżniczka dodała - Niech ona pozostanie ze mną.

Zdziwiona służąca znowu nisko się ukłoniła i popatrzyła na Janet przerażonym wzrokiem, nie wiedząc co robić dalej.

- Pójdźmy do mej komnaty, aby żadne niepożądane ku temu ucho nie słyszały słów naszych. - powiedziała dumnie księzniczka i wyprostowana, wolnym krokiem weszła do pokoju. Usiadła na fotelu i spojrzała na przejętą strachem twarz dziewczyny.

- Nie potrzebujesz bać się mnie, gdyż nie jestem twoim wrogiem. Jak brzmi twe imię?

- Beatrice, wasza wysokość - Powiedziała cicho, drżącym głosem. Wyglądała jak spłoszony ptak, który nie potrafi poderwać się do lotu.

- Sprawa o wazie porcelanowej została przeze mnie zamknięta i nie będziesz za nią ukarana. Czegóż więc się boisz, Beatrice?

- Ja... ja... Nie wiem, wasza wysokość. - przez chwilę dziewczyna zaciskała mocno wargi, aż w końcu po jej policzkach popłynęły łzy.

- Czemuż to płaczesz, jeśli nie zostaniesz ukarana? Czyżbyś mnie się lękała?

Wtedy Beatrice zachwiała się, jęknęła coś niezrozumiałego i upadła na podłogę bez przytomności.

Średnia ocena: 3.3  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Ktokolwiek 17.05.2015
    Proszę o komentarze :) czy chcecie czytać dalej? Co zmienić, a czego nie zmieniać? podzielcie się swoją opinią :)
  • Anonim 17.05.2015
    "ciepły ogień" troche masło maślane
    Beatricce? trochę dziwne imię jak na dziewczynę z plebsu :)
    a tak to spoko, coś sę zaczyna dziać , czekam na więcej

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania