Opowieść o pijanym kiciusiu cz.1
Jedzie pijany kiciuś rowerem po drodze i nagle zajeżdża mu drogę samochód.Kiciuś myśli, że to policja go zatrzymała aby sprawdzić alkomatem poziom alkoholu w jego krwi.Przygotowany na konfrontacje z policją, ma już obmyślony plan rozmowy z funkcjonariuszami w celu udobruchania ich, aż tu nagle przed jego oczyma ukazuje się dwóch facetów w garniakach i krawacie , a więc myśli sobie kiciuś, że to tajniacy, ale czego mogliby chcieć od zwykłego, małego kiciusia.Okazało się jednak, iż nie są to również tajniacy, ponieważ nie pokazali legitymacji, ani nie pisnęli żadnego słówka a na dodatek wyciągnęli broń i wycelowali ją w stronę kiciusia.Przestraszony kotek podniósł ręce do góry i bez oporów wszedł do samochodu gdzie na fotelu usiadł jeden z kolesi aby go przypilnować by przypadkiem nie próbował uciec.Ruszyli więc i skierowali się w stronę lasu.Tam czekał na nich opuszczony barak , gdzie miał rozegrać się akt dramatu.Gdy już dojechali na miejsce, koleś siedzący obok kiciusia, wypchnął go gwałtownie z wozu i zaczął okładać pięściami, by po 5 minutach przejść do procedury kopania po nerkach.
Komentarze (5)
Generalnie, wciągnęło trochę. Po nerkach bo kopią, eh. Ale, jak procedury, to procedury. Ciekawe czy kiciuś przeżyje. Faktycznie, mogłeś wstawić całość, bo teraz trza czekać w nerwach.
Dopiero by się działo.
Autor mógłby mieć nieprzyjemności i dożywotnią cenzurę. A wówczas Kiciuś czytany byłby tylko w podziemiu xD
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania