Opowieść o statystach filmowych (lub powracające pytanie, kim jesteśmy?)
Jakiekolwiek miejsce---długie płaszcze---kapelusze---- to dopiero początek ---nigdy nie zostali policzeni---trudno powiedzieć----ilu ich było (?) ---- nie wykluczam że była tylko jedna osoba---- w mnogości byli jedną osobą-- -------teraz czekają na nadejście chwili---gdy zostaną stworzeni---- po raz pierwszy będą istnieć---- ich życiem będzie przejście kilku kroków --- w milczeniu ---
W ten sposób zostaną wyzwoleni od istnienia sprzed kilku minut kiedy nie można było ich policzyć ---teraz jednak możemy ich skojarzyć z płaszczami, kapeluszami, butami , rękawiczkami itd. ---/dalej nie będzie już przecinków/ ----- zdołają stworzyć pewnego rodzaju obraz—mają przecież płaszcze kapelusze--- kolejny rozdział będzie swoistą pantomimą--- tkaniny staną się ruchem i życiem---- wszystko jest „zakamarkiem jakiegoś płaszcza”---- płaszcze nie mają kieszeni---lecz zakamarki---
Jeżeli pojawi się obserwator ---wszystko będzie stracone----przyniesie śmierć--- a przecież oni nie mogą umrzeć---- przedtem nie mogli umrzeć---ponieważ nigdy nie zaczęło się ich życie---- mają szansę nie umrzeć---tak długo jak będą niepoliczalni--- poza wszystkim co dotychczasowe płaszcz jest jedynością---ale jest również zbyt powierzchowny ----pytanie czy można sięgać dalej/?/---- wykonują jakieś ruchy, tańczą--- zatrzymują się--- kładą się –wstają--- biegają---- dzięki temu udało się sporządzić plan tego obszaru----
Stąd wniosek że płaszcz/ płaszcze ---jest---są--- przydatny--- przydatne--- Obserwator mógłby uruchomić proces umierania---- Ale obserwator nigdy nie przyjdzie---- nie ma pewności czy kiedykolwiek uda się ich policzyć---- jeżeli jednak się nie uda---nie będzie………----------
/jeżeli odstąpimy od zamiaru policzenia ich---- nie damy im szansy na życie i umieranie--- jeżeli ich policzymy ----- umrą zanim zdążą przejść kilka kroków------- kostiumy, rekwizyty stanowią teraz jednorodną całość-----///
---------------------------------------------------------------------
Nawiązanie do tekstu o kamerze filmowej pozornie uwieczniającej obraz świata...
Komentarze (4)
Szkic na stary i pozornie banalny temat... Pytanie, czy jestem (jesteśmy) dodatkami do kostiumów i wydarzeń, wszelkiego rodzaju funkcji, jakie rzekomo odgrywamy w tzw. społeczeństwie, pytań, jakie słyszymy od ludzi spotykanych na naszej drodze życia i pewnych norm, bez których zostaniemy wykluczeni...? Pytanie zadawane przez nieznajomych, którzy za chwilę staną się naszymi "znajomymi" zazwyczaj brzmi:' kim jesteś?" lub "co robisz?". Wtedy należy opowiedzieć o swoim zawodzie, miejscu zamieszkania, ewentualnie tzw. sukcesach i innych wydarzeniach... Ale pytanie zadawane sobie samemu: " Kim jestem?" sięga znacznie głębiej i nie daje możliwości udzielenia łatwej odpowiedzi, a tak naprawdę jest pytaniem, na które nie ma i nie powinno być żadnej odpowiedzi... Z drugiej strony nie wykluczam, że dalej nic nie ma ...Ale czym jest owo NIC tak często powtarzane w naszych rozmowach lub monologach...? Można pójść " na skróty" i stwierdzić, że Ja jestem/ my jesteśmy tylko (lub aż?) sumą wszelkich wpływów, mód, tradycji, klonowania i wklejania w nas różnych praktycznych funkcji społecznych = zawodów, mentalności itd. Poszukiwanie jakiejś preegzystencji jest zatem drogą donikąd? Czyżby? A może należy chociaż na pewien czas zrezygnować z "rozwieszania w przestrzeni wszelkiego rodzaju określeń i nazw..?" Rozwieszania nazw i ocen w naszym otoczeniu mnie więcej tak, jak wieszamy ozdoby na choinkach w naszych domach... Ale to chyba wielki banał...? Zapewne tak, ale banał tylko pozornie jest banalny...
Po co w tekście tyle "………----------"
Poza tym, skąd założenie, że "jesteśmy" może wszystko sprowadza się do tego, że im bardziej człowiek rozpozna samego siebie, tym mniej jest, bo stopniowo odrzuca przyjęte wcześniej formy, odkrywając, że finalnie istnieje albo przez powielanie i odtwarzanie albo nie istnieje wcale.
A może nie tyle istniejemy, lecz...No właśnie co? Chyba "wyjście poza skorupę słów" pozwoli (lub nie pozwoli) znaleźć się poza pytaniami, poza ... No tak, poza czym? W tym miejscu porzucam wszelkie "wygodne cytaty". (Nie)poszukujące (Nie)pragnienie, ale to już TAO, ATMAN itd. Czy mam jakąś odpowiedź na pytanie? Nie, unikam odpowiedzi, ale to też jest jakąś odpowiedzią, chociaż dosyć pokrętną... Lubię bezdroża...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania