Opowieść Upleciona z Epickich Snów
"Opowieść Upleciona z Epickich Snów"
gatunek: fantastyka/przygoda
We wszechświecie, zwącym się Dreamworldofoniowizja, istniały wydające się nie mieć końca ilości legendarnych opowieści. Oto jedna z nich.
W środku słonecznego dnia, na subtropikalnym lasostepie, trzydziestodziesięcioioletni Książę, przyodziany w złotą zbroję, hełm z pierzastym grzebieniem oraz w czerwono-pomarańczową pelerynę, walczył przeciwko hordzie drapieżnych, ludożerczych stworów, otaczających go ze wszystkich stron.
Nagle, z jasnobeżowego łuku triumfalnego, stylizowanego na te ze starożytnego Imperium Rzymskiego, wybiegły cztery smoki, poruszające się na nogach, ale potrafiące też przemieszczać się na czterech kończynach. Ciągnęły za sobą czteroosobową karocę, w której siedziała trzydziestoletnia Księżniczka, pochodząca z innego świata. Pojazd zatrzymał się kilkadziesiąt metrów od miejsca bitwy. Kobieta szybko wybiegła z karocy i uwolniła z zaprzęgu stworzenia, które natychmiast przegoniły hordę złowrogich istot. Następnie zauważyła, że Książę wyglądał podobnie do tajemniczego mężczyzny, którego kilkanaście lat wcześniej zobaczyła w dwóch oryginalnych snach, co szybko przeminęły.
— Jesteśmy tu i teraz razem. Jak to możliwe? — spytała zaskoczona Księżniczka.
— To efekt podróży czasoprzestrzennej i przeznaczenia. Nie ma czasu na tłumaczenie. — odpowiedział Książę.
— Przeznaczenia? Co mam przez to rozumieć? Gdzie ja jestem?
— Witaj w Magiczno-Kosmicznej Krainie Spełnionych Marzeń. Jesteś dobra i szlachetna, dlatego dobro wraca do ciebie. Masz bardzo wielki zaszczyt, że po latach ponownie mnie zobaczyłaś i spotkałaś. Czego sobie życzysz? Mam ograniczoną ilość czasu i energii, a jeszcze mnóstwo różnych istot oraz postaci chce mnie spotkać. Ciebie zresztą też, o czym doskonale wiesz.
— W to nie wątpię! Czuję się szczęśliwa jak w siódmym niebie, ale jednocześnie troszeczkę dziwnie. Czy my jesteśmy kimś szczególnym? Mamy jakieś specjalne misje do wykonania?
— Odpowiedź na oba pytania brzmi: Tak. Chcesz wyruszyć ze mną na krótką, przyjemną, bezpieczną i niełatwą do zapomnienia przygodę. Zgadłem?
— Dokładnie tak! Nie mogę wyjść z podziwu! Mój umysł chyba tych wszystkich wspaniałości nie ogarnia! Niektóre bajki, w których występuję, już się niegdyś skończyły. Do innych zostanę dodana dopiero wraz z rozwojem ich fabuły. A w jeszcze innych występuję właśnie teraz, z czego jestem niezwykle bardzo dumna! Niech te magiczne czasy trwają jak najdłużej!
Karoca, wraz ze spacerującymi nieopodal smokami, przeobraziła się w płaski, kanciasty oraz mogący pomieścić cztery lub pięć osób pojazd, potrafiący jeździć, pływać oraz fruwać. Książę i Księżniczka weszli do wnętrza futurystycznie wyglądającego wehikułu, który następnie odleciał szybko i daleko, za horyzont. Nad nim, powoli przesuwały się fioletowo-pomarańczowe chmury, mruczące oraz nucące baśniowe szanty o statkach co żeglowały w przestworzach.
Obiekt przyfrunął do bajecznie wyglądającego miasta, pełnego ogrodów, willi i pałaców. Dwoje znajomych, pochodzących z niezwykłych snów oraz epickich opowieści fantasy, w ciągu kilkunastu dni zwiedziło wielką, majestatyczną miejscowość, położoną na rozległej, żyznej nizinie, jak i kilka miasteczek oraz wiosek, leżących nad jeziorami, otoczonymi górami, wzgórzami i pagórkami.
Para niezwykłych, barwnych postaci podróżowała na wiele różnych sposobów. Spacerowała, pływała intrygująco futurystycznymi jachtami motorowymi, latała na grzbietach smoków i na przeróżnych przedmiotach, takich jak dywany, stoły oraz sofy. Podczas tej przygody, Książę i Księżniczka spotkali na miejskich drogach oraz na polnych ścieżkach dużo różnych, fantazyjnych stworzeń i postaci oraz przeżyła mnóstwo ekscytujących przygód.
O zachodzie słońca, kiedy niebo było koloru złocisto-różowawo-pomarańczowego, mężczyzna i kobieta znaleźli się na tarasie zamku, stojącego nieopodal wybrzeża morskiego, pełnego szerokich, malowniczych plaż. Siedzieli na ciemnoszarej albo czarnej, metalowej ławce i podziwiali mewy, pelikany, flamingi oraz rybitwy, fruwające tuż pod odległymi, żółto-fioletowymi chmurami, powoli przesuwającymi się po nieboskłonie.
— Czas na ciebie — oznajmił nagle Książę.
— Co masz na myśli? — spytała zaskoczona Księżniczka.
— Musisz zaraz wracać do innego świata.
— No tak. Rzeczywiście. Czy się jeszcze spotkamy?
— Tak. Tyle razy, ile tylko zechcesz. Przeżyjemy razem mnóstwo emocjonujących, ekscytujących podróży po wielu różnych, niezwykłych światach i wymiarach. Sprawię, że będziesz czuła się jak królowa. Trzymaj się i dąż do bycia szczęśliwą. Do zobaczenia.
— Dziękuję i wzajemnie. Do zobaczenia.
Bezpośrednio nad tarasem, kilka metrów od stołu, zjawiła się świecąca obręcz, mająca dwa i pół metra średnicy. Księżniczka wstała z krzesła oraz jeszcze raz uśmiechnęła się do Księcia, a on do niej. Podeszła przed obręcz, przeszła przez nią i wraz z owym tajemniczym, świecącym obiektem rozpłynęła się w powietrzu.
Koniec.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania