Pożegnanie z opowieściami, które spadły z nieba
Dotarłem dziś, gdzie mówili że urywa się deszcz
Ciche dni, żółte kartki i jeszcze jeden na pamięć wiersz
och, znaleźliśmy tego więcej tam, gdzie z nieba
przestaje się pojawiać wody rzesz
Chciałbym zachować ciebie na jeszcze jeden wiersz na pamięć
ale spójrz, to mój najlepszy przyjaciel
miał w naturze czekać aż przejedzie go tramwaj
Graliśmy rokendrola, zamiast w piłkę na WFie
powinien być dobry dla ciebie
Porozmawiaj z nim, choć chwilę
a pokaże ci on swoją księgarnię
pełną opowieści schowanych na dnie
tam gdzie urywa się deszcz
Uczę się pisać wesołe piosenki
ale takie które miałyby też nośne treści
Skończyły się desperacyjny czasy
teraz mam pod ręką same asy
Choć zdarza mi się dostrzec brak uciekania
mówię temu już raz na zawsze, do widzenia!
Tak jak mówili te stare pierdoły z podwórkowej ławki, żebym uważał na swoje młodzieńcze chwile
ale kiedyś i tak będę mógł powiedzieć, że jednak warto było skakać przez płot i drzeć sobie spodnie przy jądrach
żeby na emeryturze iść na bazar z żoną po flądra
Komentarze (3)
Pod tym tekstem czai się coś niespokojnego, ale zarazem wiersz jest pełen ulotności. 5 :)
Dzięki. :)
Mamy tu przykład totalnej beztroski twórcy w wyrażaniu i zapisywaniu potoku myśli, podczas słuchania wesołych rokowych piosenek, które ów twórca tworzył miast rozwijać swą fizczną tężyznę. A poniewaź ani żona (w domyśle flądra), ani stare pierdoły z podwórkowej ławki nie zwracali uwagi na jego rozdarte jądra, napisał wers swojego życia, który brzmi:
"przestaje się pojawiać wody rzesz".
Napisał też kilka innych, ale cytując twórcę "mówię temu już raz na zawsze, do widzenia!"
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania