Opozycja i antysystemowcy w czasach Związku Radzieckiego za Stalina (była Rosja do 1990)
To klasyczna sowiecka anegdota (anekdot) z czasów stalinowskich, w duchu czarnego humoru o totalnej kontroli służb specjalnych.
!
Wersja brzmi mniej więcej tak:
.:
Stalin pyta szefa NKWD Berii:
— Towarzyszu, czy w naszym kraju istnieje jakaś partia albo organizacja, która chce obalić władzę radziecką i spiskuje przeciwko rządowi?
Szef NKWD odpowiada:
— Tak, towarzyszu Stalinie, jest taka partia. Mam nawet kilku jej członków na liście.
— I co z nimi?
— Wszyscy są naszymi tajnymi agentami.
:)
Pointa jest prosta i bolesna: jedyna „opozycja”, jaka istnieje, to ta, którą same organy bezpieczeństwa stworzyły, obsadziły i kontrolują. To świetnie oddaje klimat Wielkiego Terroru – paranoję, prowokacje i to, że prawdziwa opozycja była systematycznie niszczona, a wszelkie „spiski” często były dziełem samych czekistów.
:)
Podobne kawały krążyły w ZSRR (i w krajach satelickich) przez całe dziesięciolecia. Za opowiadanie takich rzeczy w latach 30. i 40. można było dostać solidny wyrok.
:)
czarny humor polityczny
Tłumaczenie na angielski:
Stalin asks the head of the NKVD (or later the KGB): “Comrade, is there any party or organization in our country that wants to overthrow Soviet power and is conspiring against the government?” The head of the NKVD answers: “Yes, Comrade Stalin, there is such a party. I even have a few of its members on a list.” “And what about them?” — “They are all our secret agents.”
!
Żart opiera się na ironii i cynizmie — sugeruje, że służby albo same tworzyły „opozycję”, albo miały ją pod kontrolą, więc zagrożenie było pozorne albo wyreżyserowane. To krótka, gorzka krytyka totalitarnych praktyk inwigilacji, prowokacji i pokazowych procesów.
!
Co ciekawe, ten konkretny żart ma bardzo mocne oparcie w historycznej rzeczywistości. Służby radzieckie słynęły z tworzenia w pełni kontrolowanej, fałszywej opozycji. Najbardziej znanym przykładem była Operacja „Trust” (MOCR) w latach 20. XX wieku, kiedy to tajna policja (wtedy jeszcze GPU/OGPU) założyła fikcyjną organizację antybolszewicką, aby wywabić, zidentyfikować i zneutralizować prawdziwych przeciwników systemu oraz zachodnie służby wywiadowcze. Żart, jest więc de facto streszczeniem oficjalnej doktryny operacyjnej tamtych czasów.
!
Spotykają się Amerykanin i obywatel ZSRR. Zaczynają się kłócić o to, gdzie jest prawdziwa wolność.
Amerykanin mówi:
— U nas jest taka wolność słowa, że mogę wyjść przed Biały Dom, stanąć na trawniku i krzyczeć na całe gardło „Prezydent USA to idiota!” i nikt mnie za to nie aresztuje.
Na to Rosjanin prycha z politowaniem:
— Wielkie rzeczy! U nas też jest taka wolność. Ja też mogę wyjść na sam środek Placu Czerwonego, stanąć przed Kremlem i krzyczeć „Prezydent USA to idiota!” i też mi włos z głowy nie spadnie!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania