Opuściła mnie już dawno
Wena
Wena opuściła mnie już dawno
Mnie i mój zepsuty, i zatruty mózg
Zniknęła, kochana przeze mnie
Nie licząc się ze zdaniem nikogo
Odpłynęła w czeluściach dawnej mnie,
Odpłynęła w przeszłości
Wena moim ocaleniem
moją wyspą, ratunkiem
Zniknęła, kochana przeze mnie
Nie licząc się ze zdaniem nikogo
Odpłynęła razem z talentem
Zabierając mi wszystko
Wszystko co liczyło się w ostatnim czasie
Kim trzeba być
Kim trzeba być
Żeby zgubić wenę
Kim trzeba
Komentarze (6)
Chyba większość piszących dość często zadaje sobie to pytanie. Najważniejsze to nie przestawać. Wiersz jest dobry, jak widac i bez weny troche talentu pozostało, 5 :)
Ta wena, to się chyba lubi z człowiekiem droczyć. Kiedy jej człowiek chce, to ona go opuszcza, a jak się już pogodził z jej odejściem, to ta przychodzi i znowu dręczy, wierci w brzuchu, nie daje spać, nie daje spokojnie żyć... Człowiek zaczyna jej na nowo ufać, angażuje się twórczo i korzysta z jej natchnienia. Żeby tylko ona chciała do końca takiego procesu twórczego być przy człowieku, to byłoby dobrze. Ale bywa przekorna i odchodzi zostawiając go bez słowa... I trzeba sobie wtedy radzić samemu :)
Bardzo interesujący wiersz. Widać, że umiejętnie grasz słowami. Przeplynęlam przez wiersz szybko, a może i za szybko. Trzymam kciuki za dalszą poezję. Zostawiam piatkę.
Spodobał mi się ten wiersz :) no ja to z weną ostatnio mam problem :( zostawiam 5 :)
Mnie wena nie odpuszcza. Mam szczęście. 5
Wena jest piękną kobietą która opuszcza bez powiadamiania. Ucieka od nas kiedy chce. I przychodzi kiedy chce. Dlatego nie można jej zgubić, bo nie wiemy kiedy ją mamy. Czasem czujemy a czasem przechodzi koło nas bezszelestnie. Piątka za całość. Pozdrawiam serdecznie
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania