organoleptycznie
czerwiec lepi się od fruktozy
ten słodki zapach truskawek
cały ryneczek nimi pachnie
aż kręci się w głowie
ozon w powietrzu po burzy
miesza się z wonią mokrego betonu
oddech w klatce piersiowej
wreszcie znajduje miejsce
szypułki kleją się do palców
sok plami skórę na karminowo
błoto pod butami jeszcze ciepłe
więc zwalniam
nigdzie już nie biegnę
łapię chwile gdy znowu widzę szczegóły
język drętwieje od metalicznego powietrza
potem tonie w dojrzałym miąższu
pierwszy kęs jest zimny od deszczu
i tak czysty jak wtedy gdy był jeszcze
czas na zaczynanie wszystkiego od nowa
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania