Orkan

W Gorców dziedzinie, u stóp niemego Turbacza,

Gdzie jaworów procesja podąża wśród wierchów,

W chałupie, której piersi tulą się do świerków,

Wciąż tli się nikła cząstka Orkana-tułacza.

 

Zieloność pochłania tę przestrzeń mistyczną,

Gdzie myśl i duch krążą w poświacie słonecznej

A pstre korowody tęsknoty odwiecznej

Wirują po gontach  litanią liryczną.

 

Och, kimże On dla tych, co po Nim zostali?

Wspomnieniem? Bezmyślnym ulicy nazwaniem?

Bo zda się – nie dumą i umiłowaniem!

 

Czy spotkam gdzieś może tych, którzy czytali?

Nie… nie stawili Mu pomnika spiżowego,

Na skronie nie włożyli wieńca laurowego.

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Sokrates 5 dni temu
    Ładny, refleksyjny wiersz

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania