Orkan
W Gorców dziedzinie, u stóp niemego Turbacza,
Gdzie jaworów procesja podąża wśród wierchów,
W chałupie, której piersi tulą się do świerków,
Wciąż tli się nikła cząstka Orkana-tułacza.
Zieloność pochłania tę przestrzeń mistyczną,
Gdzie myśl i duch krążą w poświacie słonecznej
A pstre korowody tęsknoty odwiecznej
Wirują po gontach litanią liryczną.
Och, kimże On dla tych, co po Nim zostali?
Wspomnieniem? Bezmyślnym ulicy nazwaniem?
Bo zda się – nie dumą i umiłowaniem!
Czy spotkam gdzieś może tych, którzy czytali?
Nie… nie stawili Mu pomnika spiżowego,
Na skronie nie włożyli wieńca laurowego.
Komentarze (2)
Ładny, refleksyjny wiersz
Dziękuję, pozdrowienia!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania