Oryginalny i Odlotowy Dzień Przebojowych Pozytywnoczłekokształtów
"Oryginalny i Odlotowy Dzień Przebojowych Pozytywnoczłekokształtów"
gatunek: sny/fantastyka/czas wolny/podróże
Tropikalne Plażowe Wilgotne Cool Miasto. Rok 1995. Lepszy świat, alternatywna czasoprzestrzeń.
Na wyluzowanych przedmieściach stało kilkadziesiąt parterowych, wolnostojących, jednorodzinnych domów, otoczonych dosyć bardzo przestronnymi ogrodami. W ogrodzie jednego z tych budynków mieszkalnych znajdował się płytki staw, w którym żyły drobne kolorowe ryby ozdobne i kijanki, a woda była przejrzysta. Po trawniku, otaczającym zbiornik wodny, często łaziły dziesiątki barwnych żab, ropuch, traszek oraz ślimaków.
W tym domu mieszkało czterech przyjaciół i cztery przyjaciółki. Wszyscy mieli po dwadzieścia siedem do trzydziestu dwóch lat, a także byli przedstawicielami gatunku legendarnych oraz bardzo potężnych istot czasoprzestrzennych, nazywających się: Przebojowe Pozytywnoczłekokształty. Około godziny dziesiątej rano, szukając pomysłów na spędzenie czasu wolnego, stali w kręgu w salonie, który był najbardziej centralnie umiejscowionym pomieszczeniem w budynku. Za jedną z bocznych ścian mieścił się przedpokój, a za nim znajdował się szeroki garaż, w którym stały dwa samochody osobowe. Oba były płaskimi, wygodnymi, elegancko oraz przebojowo wyglądającymi kanciastymi sedanami, wyprodukowanymi w latach osiemdziesiątych dwudziestego wieku.
— Jakie macie pomysły na ciekawe i przyjemne spędzenie dzisiejszego dnia? — spytał jeden z mężczyzn.
— Co myślicie o przejechaniu się samochodami na miejski basen kąpielowy. Podczas jazdy, z losowo wybranej kasety leciałaby muzyka taneczna i dyskotekowa z wczesnych lat dziewięćdziesiątych, albo najnowsza czyli z obecnego roku. Po dotarciu na miejsce, najpierw byśmy wykąpali się, a potem kupili w tamtejszym sklepiku lody i zjedli je, raczej bez pośpiechu. Następnie byśmy pojechali nad morze, gdzie byśmy się relaksowali na plaży. Po południu byśmy wrócili do domu. Kiedy niebo powoli zaczęłoby się rumienić na żółto i pomarańczowo, to wyszlibyśmy na zewnątrz, na taras albo do ogrodu, gdzie byśmy zjedli pizzę, a potem tańczyli oraz śmiali się, słuchając z kaset muzyki dyskotekowej, ale tym razem przede wszystkim tej z lat osiemdziesiątych. Co myślicie o takim pomyśle? Jest oryginalny, przebojowy i cool? — zaproponowała jedna z kobiet.
— Doskonały pomysł! — uradowani pozostali stwierdzili jednogłośnie.
— Jedziemy? — spytała.
— Jedziemy! — odpowiedzieli.
Ośmioro współlokatorów rozeszło się po domu, zaczynając szykować się do podróży. Wkrótce weszli do garażu przez drzwi, jedno po drugim. Do każdego z obu pojazdów wsiadło po dwóch mężczyzn i po dwie kobiety. Jeden z mężczyzn wsiadł chwilę później, bo otworzył wrota garażu, po czym zamknął je, kiedy auta wyjechały na podjazd. Podczas jazdy, w samochodach leciała muzyka z wczesnych i środkowych lat dziewięćdziesiątych, puszczona z kaset magnetofonowych. Przyjechali na parking, wyszli na zewnątrz, zamknęli drzwi pojazdów oraz podeszli do sklepiku spożywczego. Słyszeli, że w tle leciały szybkie, wesołe piosenki, pochodzące z całego środkowego i późnego dwudziestego wieku. Poszli wykąpać się w ciepłej, płytkiej, przejrzystej wodzie.
Znad pobliskiego dużego parku nadfrunęła złota, świecąca chmura, która miała najpierw kształt oryginalnej oraz przebojowej planety z pierścieniem wyglądającym jak hula-hoop, a wkrótce potem przybrała formę szpiczastego samolocika z papieru, po czym wróciła za horyzont, zawracając niczym bumerang. Tymczasem, po rosnących nieopodal łąkach, wśród wysokich traw, przebiegło się stado limonkowych jaszczurko-kurczaków, składające się z około dwustu kilkudziesięciu biegających, skaczących, latających i gdaczących osobników. Nadciągnął niezwykły środek bardzo zabawnego dnia.
Po wykąpaniu się w basenie, ośmioro przyjaciół obeschło na słonecznym trawniku, po czym kupiło w sklepiku przysmaki lodowe oraz zjadło je na miejscu. Następnie wszyscy wrócili do samochodów, a wtedy odjechali nimi w stronę morza, inspirującego do życia, imprezowania i twórczości. Zajechali na jeden z kilku parkingów, znajdujących się niedaleko plaży. Przebojowe Pozytywnoczłekokształty, a w skrócie: Pozytywy, Pozytywoczłeki, czy też Pozytywokształty, zrelaksowały się na mistycznych wybrzeżach morza, gdzie działo się mnóstwo niezwykłych zjawisk i zdarzeń, a panujący nastrój oraz był iście fantastyczny. Wydawało się wręcz, że ekscytujące wrota czasoprzestrzenne, prowadzące do innych, bajecznych światów, były ukryte gdzieś naprawdę niedaleko.
Grupa przyjaciół i przyjaciółek czuła się tak bardzo dobrze, że spędziła na plaży oraz w jej pobliżu większość popołudnia. Jeździła na gigantycznych krabach i żółwiach. Latała na wielkich mewach. Odkrywała piękne krainy, ukryte pośród koralowców oraz ukwiałów. Chociaż Pozytywnoczłekokształtom było tu bardzo przyjemnie, to po pewnym czasie wróciły do samochodów, a wtedy pojechały do domu, aby podziwiać ostatnie promienie słoneczne tego dnia na tarasie i w ogrodzie, bo taki miały plan.
Pełne euforii osoby wjechały na podjazd, po uprzednim otwarciu bramy i garażu przez jedną z nich. Samochody zatrzymały się wewnątrz garażu, gdzie następnie zostały wyłączone oraz opuszczone przez ośmioro przyjaźniących się ze sobą wzajemnie współlokatorów. Pozytywnoczłekokształty zamknęły bramę podwórza oraz garaż, a wtedy przyszły do salonu. Niebo powoli zaczęło zmieniać swój kolor z jasnoniebieskiego na żółto-pomarańczowe.
Grupka przyjaciół i przyjaciółek poszła do kuchni, wyciągnęła z lodówki pizzę oraz po kilka puszek i butelek lekko gazowanych napojów, a wtedy wyszła z nimi na taras, otoczony trawnikiem, kwitnącymi drzewami, palmami oraz wielkim żywopłotem. Wzięła ze sobą także radiomagnetofon. Usiadła na ławkach otaczających stół, włączyła urządzenie i puściła z kasety taneczne oraz dyskotekowe przeboje z lat osiemdziesiątych, późnych siedemdziesiątych, a także wczesnych dziewięćdziesiątych. Zjadła potrawę i wypiła oranżady, rozmawiając oraz śmiejąc się. Kiedy skończyła ucztować, to nagle wstała i, ciągle śmiejąc się, ruszyła w zabawne tany oraz pląsy.
Po niebie przefrunęło kilkaset niewielkich przedmiotów, takich jak puszki i butelki po napojach oraz opakowania po przekąskach. Euforycznie podekscytowane postacie skierowały swój wzrok w stronę drobnych obiektów, które niespodziewanie zatrzymały się i utworzyły z samych siebie najpierw słowo: "Cool!", a potem napis: "W innych światach, podobnych do waszego, też było, jest i będzie cool". Następnie, przedmioty te złączyły się w jeden wielki, barwny, świecący dysk, który niebawem poleciał prosto w stronę dalekiego kosmosu. Kiedy zniknął z pola widzenia, to z nieba posypały się gwiazdki koloru złotego, srebrnego oraz miedzianego. Pozytywoczłeki były radosne, bo czuły się szczęśliwe. Uniosły się w powietrzu i beztrosko pofruwały nad całą okolicą, a wtedy wróciły do domu. Najpierw poszły do łazienki, gdzie się wykąpały, a później przeszły do salonu, w którym usiadły na trzech kanapach. Włączyły telewizor oraz obejrzały trzy albo cztery odcinki przebojowego serialu fantastyczno-przygodowo-sensacyjno-komediowego.
Koniec.
Komentarze (5)
Złączenie w jeden obiekt latający/barwny dysk... no proszę pana, toż to orgazmus całkowicie zabawowy... tyko czym oni się tak bardzo brudziły, acha , pewnie z pizzy wyciekał sos pomidorowy... a że upał, to i lody topniały, a oni nie nadążali zlizywać rozstopienia.. a potem wycierali poluchy o ubrania swoje, a może nawet o swoją skórę... bo przecież lato było, wszystko to przy dyskotekowej muzyce z lat dziewięćdziesiątych.🤣🤣🤣
Po🤣zdra🤣wiam🤣🤣🤣.
Te przedmioty złączyły się w dysk, nawiązując do latających spodków, będących często spotykanym motywem w popkulturze, stworzonej w całym późnym dwudziestym wieku, a zobaczonej przeze mnie w telewizji, i później także w niektórych grach wideo, w latach dziewięćdziesiątych, dwutysięcznych i wczesnych dwa tysiące dziesiątych, którymi to odcinkami czasu inspirowałem się, pisząc to opowiadanie. Ale przede wszystkim to zdecydowanie latami 1990-1995. Próbowałem w pewnym stopniu odtworzyć ich klimat, tyle że zmieszany ze sporą domieszką fantastyki. 😄
Inspirowałem się niektórymi snami, filmami, serialami, a także grami komputerowymi, oraz trochę też wyobraźnią. Postacie miały dni pełne podróżowania, imprezowania i różnych przygód, dlatego się na końcu wykąpały. W tym opowiadaniu, motyw kąpieli to pewne nawiązanie do dawniejszych czasów, a także do takich gier komputerowych, jak istniejąca w Internecie we wczesnych latach dwa tysiące dwudziestych (jeszcze kilka tygodni temu) rekreacyjno-symulacyjna gra on-line o nazwie "FreeSO". Grałem w nią około lat 2020-2021. Gracz musiał starać się na bieżąco zaspakajać kilka potrzeb sterowanej postaci, aby była szczęśliwa. Jedną z tych potrzeb była higiena.
Dziękuję i pozdrawiam 😄🤩🥳✨
zrobić. Ale to byłoby→trudne zadanie. Tak bogato w sensie obrazów i zdarzeń.
Pozdrawiam😄🤩🥳✨
Bardzo się cieszę, że pobudziłem wyobraźnię i poprawiłem nastrój ✨💡🎥🎞️🎬📽️📺🎭🤩🥳. Przebojowy oraz motywujący komentarz 😄. Staram się być oryginalnym 'opowiotwórcą' 😄. Nigdy nie wiadomo, co się mi przyśni, albo jaki pomysł na kolejną opowiastkę wpadnie do głowy, i to czekanie na inspiracyjną niespodziankę jest zabawne. A gdy już odpowiedni pomysł się znajdzie oraz zaczynam go przerabiać na utwór-'wyobraźniowytwór', to wtedy nachodzi przyjemne uczucie, podobne do takiego uczucia, które towarzyszy zapewne wielu ludziom późną wiosną, kiedy nadchodzi lato ✨💡🤩✍🏼😄🥳🎊
Dziękuję i również pozdrawiam 🤩🥳✨
Piotrek, ja wszystko zrozumiałam... tylko nie wiem, dlaczego czuję się obrażona🤣🤣🤣🤣🤣
Pozdrawiam impro - dysko - klimatycznie🙃🥳
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania