Ostanie się tylko brud i flaki gołe (nawet nie)
Tkwi we mnie,
taka dzika żądza.
Chce się otworzyć.
Korytarz i twarze.
Pozbawione wyrazu, choćby grama.
Znamię im bym nadał.
Ostrzę chwycę,
skieruję przeciw sobie.
Wypluje potok czerwieni do bólu szczerej.
Ciepło ogarnie,
by zamarznąć na wieki.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania