Ostateczna wojna między bogami – część 5
Egipski bóg Ozyrys uratował Izydzie życie. Wysłał statek ratunkowy do dryfującej na morzu siostrze. W kazirodczym związku Ozyrys miał dwóch synów. Żona Izyda urodziła bratu Horusa. Natomiast z Neftydą zrodzono boga Anubisa, którego od nieuchronnej śmierci ze strony Aresa i Seta uratował bóg Ra. Niestety zamieniony w ptaka Ra za sprawą knowań Seta spadł z jednorękim Anubisem na pustynnych wydmach.
Zamieniony w jastrzębia Ra podczas upadku złamał sobie skrzydło. Po powrocie do swojej prawdziwej postaci Ra miał złamaną rękę, która była w poprzednim wcieleniu skrzydłem ptaka.
- Uciekaj przyjacielu jak najdalej stąd. Zły Set wysłał w poszukiwaniu nas swoją gwardię. W jej skład wchodzą najlepsi, egipscy najemnicy i mordercy – rzekł ranny Ra.
- Uratowałeś mi życie. Będę walczył u twojego boku. Choć Ares odciął mi prawą rękę, to dalej mogę walczyć – powiedział Anubis.
- Jesteś potrzebny matce żywy. Neftyda zabiłaby się z rozpaczy, gdyby dowiedziała się, że jej syn został zabity przez jej brata Seta.
- Niech ci będzie. Jednak nigdy nie zapomnę, że mnie uratowałeś. Wyruszę do Memfis. Tam kapłani uleczą ranę z odciętej ręki i będę dzięki czarom miał nową.
W tym momencie Ra przywołał do siebie wielkiego węża. Była to ogromnych rozmiarów kobra królewska. Ranny Anubis wszedł na grzbiet potwora i wtedy kobra czytając swojemu jeźdźcy w myślach zaczęła wić się w kierunku Memfis.
Bóg Ra domyślił się, że bóg Anubis będzie ostatnim z sprzymierzeńców, którego widział w życiu. Egipski bóg widział z daleka dzięki jastrzębskim oczom oddział wojowników Seta. Towarzyszył armii Seta grecki centaur o imieniu Chiron. Dowodził konnicy armii greckiego boga wojny.
Wróg zobaczył w końcu osamotnionego Ra. Choć miał złamaną rękę i nie miał żadnej pomocy ze strony wojowników to dalej był bardzo niebezpieczny. Bóg Ra za pomocą długiej, magicznej laski stworzył wir powietrza, który z piasku stworzył wysoką na kilka kilometrów trąbę powietrzną. Ra wskazał laską wojowników przeciwnej armii. Powstała trąba została skierowana w stronę oddziałom Seta.
Wojownicy złego boga zostali wciągnięci przez piaskowy wir i z impetem wyrzucani z niego w powietrze. Na skutek działania trąby napastnicy łamali sobie kończyny i kręgosłupy, gdy z wielką siłą spadali na pustynny piasek.
Łucznicy Seta wystrzelili w stronę Ra setki ostrych i zatrutych strzał. Jednak sprytny bóg za pomocą magii zatrzymał wystrzelone pociski i skierował wszystkie strzały w kierunku łuczników. Powstała bolesna „niespodzianka” zadała ogromne straty w oddziale Seta.
Chiron, który zasłonił się wielką tarczą nie został trafiony strzałami i wściekły ruszył na kopytach w stronę przeciwnika. Piasek zaczął unosić się w chmurę od kopyt dowódcy centaurów. Przebiegły centaur rzucił włócznię, którą zabił kiedyś w walce sfinksa w stronę egipskiego boga.
W obronie Ra trafił mieczem w wystrzelony oszczep i broń centaura roztrzaskała się na kawałki.
Chiron zaklął i wściekle kontynuował galop wymachując toporami, które trzymał w rękach. Już miała zadać ostateczny cios, gdy sprytny Ra zrobił ślizg i wleciał pod nogi centaura odcinając jedno z masywnych kopyt potwora.
Władca centaurów wpadł w szał. Podniósł się z piaskowej ziemi i ranny zaatakował toporami. Egipski bóg skontrował atak Chirona i miecz niczym błyskawica zderzył się z bronią centaura. Od silnego uderzenia powstały iskry. W pewnym momencie Ra wykorzystał przewagę w walce i odciął napastnikowi drugie, przednie kopyto. Ciężko ranny generał centaurów upadł na tylne kolana. Resztkami sił próbował jeszcze walczyć, ale nie był w stanie na zadanie kolejnego ciosu.
Bóg Ra okazał się być bezwzględny i zamiast dobić napastnika, by skrócić jego cierpienie to odciął centaurowi dwie pozostałe nogi. Chiron był w agonii.
- Zostawię cię rannego przy życiu. Powiesz ode mnie, że wszyscy bogowie egipscy, oprócz Seta będą walczyć do końca z greckim najeźdźcą.
Po tych słowach egipski bóg oddalił się od miejsca walki i uciekł zwiadowcom Seta. Ares odnalazł beznogiego Chirona, który tuż przed śmiercią z cierpienia przekazał mu słowa Ra. Doprowadzony do furii Ares skrócił męki Chirona odcinając rannemu centaurowi ludzką głowę.
Komentarze (15)
Czekałem i się doczekałem.
W porównaniu do poprzednich części, o wiele gorzej tu z deklinacją. Końcówki rzeczowników nie pasują ci do czasowników z nimi powiązanych ("wysłał statek do siostrze [do siostry/siostrze]", "czytając swojemu jeźdźcy [jeźdźcowi] w myślach", "Dowodził konnicy [konnicą/przewodził konnicy] armii", tylko kilka przykładów).
Poza tym dużo tu zbędnych słów, jak powtarzane w kółko "grecki/egipski bóg" czy odcinanie centuarowi "ludzkiej" głowy (a ma jakąś poza ludzką?). Tyle w kwestii stylu.
Co do fabuły i logiki świata przedstawionego - zadaj sobie pytanie, dlaczego pewne rzeczy się dzieją i co by było, gdyby działy się inne. W poprzedniej części mieliśmy Lokiego, który zamienił się w potwory kilkukrotnie i mimo zmasakrowania go przez Heraklesa, powracając do ludzkiej postaci miał się, w kontekście sytuacji, całkiem nieźle. Tutaj Ra wylądował na piasku i kaplica, ręka złamana, dajcie mi umrzeć. Dlaczego? Nawet Anubis, który całą rękę stracił, stwierdził, że przejdzie się do kapłanów, którzy mu kikut oplują, natrą kapustą i wyrośnie nowa ręka, więc czemu zwykłe złamanie miałoby eliminować Ra? Co innego, gdyby to była noga albo dwie i nie mógł uczestniczyć w ucieczce (choć i tutaj gigantyczna kobra ratuje sytuację, mogli obaj zwiać).
Przy okazji, w mitologiach często przewija się motyw kapłanów czyniących cuda (czy tam "magię"), ale z reguły magia jest czymś, czym obdarowali ich bogowie (lub wręcz sami kapłani są jedynie przewodnikami, przez których to bogowie czynią cuda). Jeśli wiara w bogów zaniknęła przez Seta, Hadesa i Hel, to na podstawie czego kapłani potrafią odrastać ludziom (a właściwie nawet bogom) kończyny?
Fajnie, że to piszesz, ale spróbuj wyciągnąć z tej historii więcej jednolitości. Jak już ma kuleć forma, to niech chociaż treść będzie solidna, albo w drugą stronę. I ogranicz te akapitowe "W ostatnim odcinku OWMB:". Te skróty nic nie wnoszą, a same teksty i tak są na tyle krótkie, że nie wymagają powtórki.
Cieszę się, że dokładnie czytasz moje opowiadanie. Pokazujesz mi błędy i wspierasz przydatnymi wskazówkami. Pozdrawiam Cię serdecznie😉
Vampire Fangs Na portalu z którego cię wyrzucili dostawałeś podobne komentarze, dziękowałeś po czym pisałeś dalej po kretyńsku.
Lotos - Jesteś Irysie bardzo toksyczny. Podobnie jak Piszemy. Panuje na tym żałosnym portalu tzw. Towarzystwo Wzajemnej Adoracji i chore podlizywanie się nawzajem. Denerwuje mnie to do dzisiejszego dnia. Cieszę się, że nie ma mnie na Piszemy. Na Opowi jest lepiej, bo nie ma takiego fałszu i lizusostwa.
Vampire Fangs Te uwagi które dostałeś były trafne, ale nic z nimi nie zrobisz, będziesz pisał tak samo, jak dzieciak z trzeciej klasy.
Lotos - Jesteś toksyczną pijawką. Nie obrażaj innych, bo chyba za bardzo wystaje ci słoma z butów!
Vampire Fangs Zobaczymy czy zrobisz jakieś postępy w pisaniu?
Lotos - Robię małymi kroczkami postępy w pisaniu. Czuję to! Natomiast ty jesteś zaślepiony niezrozumiałą dla mnie nienawiścią w stosunku do mnie i innych użytkowników Opowi.
Vampire Fangs Po pierwsze nie trzeba mnie było wywoływać, wyciągając jakieś komentarze, po drugie, nie robisz żadnych postępów nawet najmniejszych, za uwagi niby dziękujesz, a piszesz jeszcze gorzej.
Lotos - Zamierzam napisać na Opowi coś w rodzaju przestrogi przed takimi podłymi i chamskimi typami jak ty oraz ostrzeżeniem przed toksycznym portalem, z którego podle mnie wyrzucono.
Vampire Fangs Masz zamiar to zrobić w takim stylu jak dotychczas?
Lotos - Zaskoczę cię i wiem, że cię to zaboli!
Vampire Fangs No spróbuj.
Lotos - Jednak nic nie napiszę, bo jestem lepszy niż ty. Nie będę zniżał się do twojego poziomu.
Vampire Fangs Fajnie, zrób to dla dobra literatury.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania