Ostatni klucz Rozdział 2
#Kto nie ma nic do ukrycia, zwykle kłamie
– Zawsze ktoś ginie. – Mielnicki popijał zimną kawę z termosu i patrzył przez okno na mgłę snującą się nad lasem jak wyrzuty sumienia.
– Tylko pytanie: czy Roman zasłużył, czy po prostu przegrał losowanie?
W salonie pensjonatu zapanowała atmosfera, którą można było kroić nożem. Niestety, noża brakowało – podobnie jak narzędzia zbrodni, motywu i sensu.
– Będę was teraz przesłuchiwał. Nie z powodu obowiązku, tylko z potrzeby duszy. Więc... po kolei.
*Lista podejrzanych
1. Marta "Ciało to świątynia"
Influencerka, autorka e-booka „Detoks duszy – 5 kroków do przebaczenia sobie”.
Motyw:
Roman był jej byłym. Gdy miała 19 lat, nagrał ich „intymne momenty” i po rozstaniu wysłał to znajomym. Nielegalne, upokarzające, niewybaczalne.
Wiedziała, że Roman wciąż trzymał to nagranie – jak relikt dominacji. Spotkali się tu po raz pierwszy od lat.
Zachowanie:
Zaskakująco spokojna. Jakby cały proces przebaczenia został już zakończony. Tylko raz się zagotowała, gdy Mielnicki zapytał:
– Gdybyś mogła go zabić i mieć pewność, że ci się upiecze… zrobiłabyś to?
Marta odparła bez zająknięcia:
– Oczywiście, że tak.
2. Paweł "Król lombardów"
Młody, zbyt pewny siebie, pachnący pieniędzmi i zdradą.
Motyw:
Roman był jego wspólnikiem w „startupie bez faktur” – wspólnie skupowali długi i sprzedawali je z przebitką. Problem: Roman ostatnio zniknął z 200 tysiącami złotych „na inwestycję”, której nie było. Paweł został z pustym kontem i windykacją na karku.
Zachowanie:
Nerwowy, ale nie agresywny. Utrzymuje, że „miał pretensje, ale nie zamiar”.
Twierdzi, że w noc zabójstwa pił z Bartkiem.
Ale jego zegarek z funkcją lokalizacji miał… tryb samolotowy.
3. Karolina "Pani Prokurator"
Głos jak ostrze skalpela, spojrzenie jak wyrok.
Motyw:
Karolina znała Romana jeszcze lepiej niż reszta – kiedyś razem działali w szkolnym teatrze (ona grała Lady Makbet, on grał ofiarę).
W dorosłości spotkali się ponownie... na sali sądowej.
Karolina próbowała zniszczyć mu życie, oskarżając o molestowanie jednej z pracownic. Ale zabrakło dowodów.
Roman obiecał, że ją zniszczy, że znajdzie coś na nią.
Zachowanie:
Zimna jak sos tatarski po Bożym Narodzeniu. Twierdzi, że Roman był „manipulantem z ego wielkości Pomnika Chrystusa w Świebodzinie”. Ale nie miała powodów, by go zabić. No pewnie.
4. Artur "Pan Historyk"
Dydaktyczny cynik. Kiedyś nauczyciel, dziś raczej obserwator z whisky w ręku.
Motyw:
Artur był stażystą w liceum, gdzie Roman był uczniem. Plotki rozpuszczone przez Romana zrujnowały mu karierę nauczyciela – niesłusznie oskarżony o „zainteresowanie Martą”, został wyrzucony z praktyk i przez lata nie mógł znaleźć pracy.
Roman nigdy się nie przeprosił. Wręcz przeciwnie – lubił o tym opowiadać.
Zachowanie:
Obojętny, ale z wyraźną nutą złości.
– Takie rzeczy zostają na zawsze. I prędzej czy później, ktoś za nie płaci – powiedział podczas kolacji, zanim jeszcze Roman zginął.
5. Ewelina "Milcząca bomba"
Cicha, zamknięta, jakby z innej planety. Ale z tej samej klasy.
Motyw:
Ofiara szkolnych żartów. Roman raz zamknął ją w szkolnej toalecie na 3 godziny i wrzucił zdjęcie, na którym płakała. Podpisał je: „Płaczofonia”.
Zniknęła z życia towarzyskiego. Ponoć była hospitalizowana.
Tu – w pensjonacie – nie odezwała się przez pierwsze dwa dni. Dopiero po śmierci Romana coś się w niej zmieniło.
Zachowanie:
Spokojna, precyzyjna w słowach. Kiedy komisarz zapytał ją, co sądzi o śmierci kolegi, powiedziała:
– To nie był człowiek, to był test. I ktoś go po prostu oblał.
6. Bartek "Coach Alfa"
Rozwojowiec z misją, która zaczęła się od kompleksów i pewnej licealnej nocy.
Motyw:
Bartek kochał Martę. Od zawsze.
Roman był tym, który „ją przejął”.
Studniówka. Ta noc. Potem zdjęcia, przechwałki, lekceważenie.
Bartek stał się cieniem samego siebie.
Rozwój osobisty? Ściema. To była terapia przez mikrofon.
Gdy usłyszał, że Marta i Roman znów rozmawiają, coś w nim pękło.
Zachowanie:
Zbyt opanowany. Używał zdań jak mantr:
> „Kiedy przekraczasz siebie, możesz przekroczyć innych.”
„To, co boli, trzeba albo zabić, albo pokochać.”
Nie wiadomo, co wybrał.
*Śledztwo się zagęszcza
Mielnicki przetarł oczy.
Z każdą godziną lista podejrzanych rosła, zamiast maleć.
Każdy miał motyw. Każdy miał okazję.
I nikt nie miał alibi, które by nie przeciekało.
I wtedy – coś kliknęło. Dosłownie.
Kliknięcie długopisu.
Kliknięcie zamka.
Kliknięcie w głowie komisarza, który przypomniał sobie o czymś… dziwnym.
Wrócił do pokoju nr 7.
Spojrzał jeszcze raz na drzwi.
Na zamek.
Na drobne zadrapanie przy kluczu – dokładnie takie, jakie zostawia żyłka wędkarska przeciągana pod napięciem.
Na dywan: na lekkie, prawie niewidoczne zgrubienie w miejscu, gdzie mogło coś być przeciągane.
Wrócił do salonu.
Wziął kubek herbaty malinowej i mruknął:
– No dobra, teraz to już jesteśmy w grze.
– Ktoś zamknął te drzwi... z zewnątrz.
– I to nie był przypadek. To był pokaz.
Komisarz jeszcze nie wiedział, kto. Ale wiedział jedno:
morderca chciał, żeby wyglądało na niemożliwe.
A jeśli coś wygląda na niemożliwe, to znaczy, że ktoś chce cię oszukać.
Nie będzie mu łatwo.
Nie tym razem.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania