Ostatni taki walc
Tańczysz we mgle, dotykając świateł latarni
zaklinasz noc. Niesiona falą ciszy odpływasz.
Nie ma muzyki, nie ma mnie, nikogo.
Łzy, jak diamenty, dodają uroku.
Kto powie,
że nigdy nie płakał z samotności,
ten skłamie.
O co chodzi z tą miłością? Reklamowana,
jako złoty środek na młodość, przegrywa
z wyrachowaniem – tabletki na potencję
najlepiej sprzedającym się produktem
epoki.
W lombardzie zastawiamy godność,
wyrzekamy rodziny, by przez chwilę popływać
samodzielnie, rozbudzić uczucia, poczuć cień
rozkoszy, zgasnąć w chwale.
Odrzucić, ale nie być odrzuconym.
Stoję w mroku i obserwuję, jak tańczysz.
Nie wiem już, czy płaczesz, a może jednak
to tylko uśmiech przez łzy. Nie oddycham, by
nie spłoszyć chwili.
Odchodzić też trzeba umieć. Ty robisz to pięknie.
Tańcząc.
Komentarze (5)
Kierowca zamiast pod wskazane miejsce zawiózł pana do szpitala na ostry dyżur, gdzie ten na izbie przyjęć dokonał żywota. Kiedy wezwany tan syn odbierał osobiste drobiazgi taty, to jako najistotniejszy "corpus delicti", czyli najprawdopodobniejszą przyczynę nagłego zejścia starszego pana okazała się... pusta fiolka Viagry. A konkretnie - dawna tej fiolki zawartość :-)
Bez ocen, ale - powiedzmy - życzliwie :)
Nareszcie!
Cóż....życie.
Spodobały mi się Twoje słowa :)
5!!!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania