na krawędzi umysłu

zardzewiała rynna wraz ze ścianą

chyliła się ku ziemi

nie była żadnym oporem

wszystkiemu przechył jest przeznaczony

 

poskręcaną sekką

wrosła w udręczenie

w nieustającą litanię bez końca

z dziećmi i z komorą na głodzie

w rytm samsary

karmiła pustą piersią oddechy

 

nadszedł wychył

bezbronne spojrzenie

i ciche zatrzaśnięcie dopływu powietrza

w rdzawe otwory rynny

jak w kołowrót narodzin i śmierci

stłamsiła bajki

 

obok nirwana

kończyła wygaszanie cierpienia

Średnia ocena: 4.1  Głosów: 14

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (14)

  • Szpilka 2 miesiące temu
    Aha, klejnot potrzebuje odpowiedniej oprawy, rzeczywiście, w błocie nikt go nie zauważy.

    Kołowrót narodzin i śmierci, i obietnica bez pokrycia. Zastanawiający wiersz 👍
  • pasja 2 miesiące temu
    Dzięki Szpilko za zastanowienie. Pozdrawiam
  • Maurycy Lesniewski 2 miesiące temu
    Ciekawy, nie łatwy, nawet bym powiedział dość ciężki w odbiorze ale bardzo dobry i trafiony wiersz.
  • pasja 2 miesiące temu
    Witaj Maurycy!
    Dziękuję za spojrzenie.
    Pozdrawiam serdecznie
  • Marek Adam Grabowski 2 miesiące temu
    Niesamowity wiersz. Zwłaszcza podoba mi się to nawiązanie do buddyzmu. Pozdrawiam 5
  • pasja 2 miesiące temu
    Witaj Marku i dziękuję za miły komentarz i za zwłaszcza.

    Pozdrawiam
  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    Pasjo↔Już sam tytuł, ciekawy. I obrazowe zobrazowanie tematu, na takim przykładzie.
    Najbardziej dla mnie przemawia↔trzecia↔Pozdrawiam:)↔5
  • pasja 2 miesiące temu
    Dziękuję DD za odbiór i wybór.
    Miłego wieczoru
  • domina 2 miesiące temu
    Można to okreslić jako coś co się dzieje poza umysłem. Tylko po co w taki udziwniony sposób? Nieustająca litania bez końca w rytm samsary? :D:D Masło maślane czyli intelektualny bełkocik. Efekciarzenie nad miarę. Biedna rynna nie była oporem. Tak normalnie to jest?
  • Nachszon 2 miesiące temu
    "Można to określić jako coś co się dzieje poza umysłem" i cała reszta komentarza. Spuśćmy zasłonę miłosierdzia na tę scenę i módlmy się o odbudowanie chociażby odrobiny mózgu dla tej... istoty. Elohim, jak najmniej takich w tym kraju, bo zaleje go tępota i wtedy żadna rynna nie pomoże. Anie prawdziwa ani metaforyczna.
  • MarBe 2 miesiące temu
    Rynna przyrównana do bytu, który przeżywa narodziny i śmierć.
    Czemu nie, skoro jej istnienie nie ogranicza się tylko do niej.
    Pozdrawiam
  • pasja 2 miesiące temu
    Dziękuję za słowa i pozdrawiam świątecznie
  • Nachszon 2 miesiące temu
    Rynna to odpływ nadmiaru wody z miejsca, w którym ta woda nie powinna się zbierać, a zatem dopóki jest drożna, jest ok, jest bezpiecznie, dla tych których chroni. Jednak nawet gdy pełni swoje funkcje już jest przeznaczona na dramat bezpotrzeby, na dramat wyłączenia. Chociaż jest niewinna, to jednak przez jej niedrożność nastąpi może nie tyle tragedia, co wynikający z logiki bytu dramat. Oddechy karmione pustą piersią to jakby egzystencja bez treści wartościujących życie. Jedyny cel to zaspokoić głód. I tyle. Ale jaki głód? Może głód przygody? I wtedy ten piękny klimat wiersza jest tylko z pozoru przygnębiający. Ładne, bardzo ładne i cholernie sprytne "zatrzaśnięcie dopływu powietrza w rdzawe otwory rynny". Bo tak naprawdę to odcięcie odpływu wody, która zbiera się, i zbiera aż zmienia się w niebezpieczne jezioro... Wiersz jakże mi Pasjo bliski :) Ocena, wiadomo.
  • pasja miesiąc temu
    Bardzo dziękuję za taki właśnie komentarz. Rynna ma tutaj znaczenie i powiązanie z przemijaniem.
    Dla mnie starość jest takim pochyleniem się ku ziemi, tak jak dom i rynna gdzieś kończy bieg, a przez rdzawe otwory zagląda nienasycony głód. Modlitwa to też inklinacja do czegoś, co nigdy nie przyjdzie... stłamszone bajki.

    Pozdrawiam serdecznie

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania