Ostatnia pierwsza noc
Noc zapadła w białym atłasie
Gdy skryta wątłym światłem świecy
Na księżycowym tarasie
Odkrywasz swój urok kobiecy
Twoje lico tak śnieżnobiałe
Oddech ciepły i przyspieszony
Twe usta, czerwone, nieśmiałe
I ja jako gość zaproszony
Obdzieramy się z niewinności
Połączeni bożym przykazem
Odlatujemy z tej lekkości
Razem, bo odtąd zawsze razem
Będzie brakować wersów paru
Jako jedyna znasz te słowa
Pragnienie piękna, czucie żaru
Zaczynamy wszystko od nowa
Jesteśmy jedynie we dwoje
Mijamy księżyce i słońca
Przemierzamy nieznane roje
Tej nocy podróż nie ma końca
Po wszystkim obca jest nam skrucha
I słowa zdają się być zbędne
Lecz czule szepcę ci do ucha:
Kocham cię i już zawsze będę
Komentarze (3)
sens tu tu nima
bar
jest zima
zima w lecie mam
Zawsze chciałem poczuć klimat takich wiersz.. Nigdy się nie udało ;) Nie wiem, co siedzi w głowie autora :|
Cóż, miał być erotyk. Sądząc po opiniach, nie wyszło.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania