Ostatnia podróż nad jezioro
Był dzisiejszy poranek, chłodny i cichy, kiedy Rita zauważyła, że coś jest nie tak. Na przystanku autobusowym stał tylko jeden człowiek - jej dawny przyjaciel, Witek. Nie widzieli się od lat.
- Nie spodziewałam się ciebie tutaj - powiedziała ostrożnie, podchodząc bliżej.
Witek spojrzał na nią, jakby wahał się przez chwilę, czy w ogóle odpowiedzieć.
- Ludzie często zarzucają mi, że pojawiam się wtedy, kiedy jest już za późno - odparł cicho. - Może mają rację.
Rita skrzyżowała ręce.
- Może nie bez powodu. Zniknąłeś bez słowa. Myślisz, że można tak po prostu wrócić?
- Nie myślę - westchnął. - Wiem, że nie można. Ale musiałem spróbować.
Autobus się spóźniał, a wokół nich robiło się coraz ciszej. Jakby świat specjalnie dawał im czas na tę rozmowę.
- Dlaczego teraz? - zapytała Rita.
- Bo dzisiejszy dzień coś zmienia - odpowiedział Witek, patrząc gdzieś w dal. - Dostałem wiadomość... o starym domu nad jeziorem. Sprzedają go.
Rita zamarła.
- Ten dom? Myślałam, że nikt się nim nie interesuje.
- Właśnie dlatego tu jestem. Chciałem zapytać, czy... - zawahał się - czy pojedziesz tam ze mną ostatni raz.
Rita milczała długo. W jej głowie mieszały się wspomnienia: śmiech, kłótnie, obietnice, które nigdy nie zostały spełnione.
- Wiesz, ludzie też zarzucają mnie, że zbyt długo trzymam się przeszłości - powiedziała w końcu. - Może powinnam to w końcu puścić.
Witek spojrzał na nią z nadzieją.
- Czyli...?
- Czyli pojadę - odpowiedziała. - Ale nie dla ciebie. Dla siebie.
Na horyzoncie pojawił się autobus. Gdy zatrzymał się z cichym sykiem, oboje weszli do środka bez dalszych słów. Wiedzieli, że ta podróż nie będzie tylko powrotem do miejsca, ale też próbą zmierzenia się z tym, co zostawili za sobą.
A dzisiejszy dzień, choć zaczął się zwyczajnie, miał stać się jednym z tych, których nie da się zapomnieć.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania