Ostatnia przysługa

Ile razy można upadać

i podnosić się z wyczerpania.

 

Życie dopiero się zaczęło,

a Ty już masz dosyć.

 

Tego słońca.

Trawy zielonej.

Uprzejmych słów.

Zatroskanych spojrzeń.

 

Brak zrozumienia,

do cudzych serc

i wyśmianych obietnic.

 

Ile można przeżyć poranków,

bez okaleczania siebie nawzajem.

Jak długo można milczeć,

by rozpacz nie odebrała Ci serca.

 

Byleby nie stać w jednym miejscu.

Nie zapuszczać korzeni.

Nie czekać.

Ludzkich spojrzeń nie zatrzymasz.

 

Puść.

 

Za dużo w nas kłamstwa, by znów być razem.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania