Ostatnia przysługa
Ile razy można upadać
i podnosić się z wyczerpania.
Życie dopiero się zaczęło,
a Ty już masz dosyć.
Tego słońca.
Trawy zielonej.
Uprzejmych słów.
Zatroskanych spojrzeń.
Brak zrozumienia,
do cudzych serc
i wyśmianych obietnic.
Ile można przeżyć poranków,
bez okaleczania siebie nawzajem.
Jak długo można milczeć,
by rozpacz nie odebrała Ci serca.
Byleby nie stać w jednym miejscu.
Nie zapuszczać korzeni.
Nie czekać.
Ludzkich spojrzeń nie zatrzymasz.
Puść.
Za dużo w nas kłamstwa, by znów być razem.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania