Ostatnie...

promień światła

ostatnie krople deszczu

i wzdłuż drogi

 

mężczyźni

w czarnych garniturach

oddający

 

— salwę honorową

 

Maleńki promień światła przebił się przez chmury, a z nieba spadły ostatnie krople deszczu, gdy ze zmęczonego autobusu wysiadł tłum żałobników. Kobiety udały się do toalety, która znajdowała się w przydrożnym barze. Mężczyźni natomiast ustawili się w szeregu, wzdłuż drogi i w milczeniu oddawali mocz do rowu, z poważnym wyrazem twarzy patrząc w dal, jakby obserwowali, duszę Romeczka delikatnie wznoszącą się do nieba.

 

Stara Romeczkowa prosiła, żeby uszanować i nie pić, ale koledzy z pracy, jego była i wujek z Sorecka, nic sobie z tego nie robili, tylko wyjmowali wódkę i polewali w kieliszki, przed, po... i nad grobem.

W przypadku, gdy do świadomości obrazowo dociera, że nasze dni, też układają się jak klocki jeden na drugim i chwieją niepewnie, ucieczka w niekulturalną ciemnością jest wytłumaczalną — nie odmówiłem...

Impreza się powoli rozkręcała, ktoś zażartował, część się śmiała. Gdyby nie te baby, które płakały, bo nie wypada, byłoby całkiem wesoło.

 

Mając to na uwadze, napisałem wiersz powyżej.

Średnia ocena: 2.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania