Ostatnie do widzenia?
Dziś zdałam sobie sprawę z tego, że lubię się dotykać, że podniecają mnie moje piersi, moja nagość. Zwykle dotykam się tylko „tam” i raczej nie rozbieram do naga. I wiesz co? Ty nauczyłeś mnie tej śmiałości i otwartości. Ty nauczyłeś mnie stawać nago przed mężczyzną, którego kocham. Ty nauczyłeś mnie myśleć o sobie, że jestem piękna, nawet z moimi niedoskonałościami, bo dzięki nim nie jest to szablonowe piękno, ale coś co czyni mnie wyjątkową. Pokochałeś każdy centymetr mojego ciała. Uczyniłeś mnie piękną i pewną siebie kobietą.
W łóżku jesteś zdecydowany i wychodzi nam to naprawdę świetnie. Zawsze wiesz, co masz zrobić, a kiedy ja chcę, żebyś zrobił coś inaczej, bo wiem, że będzie mi tak przyjemniej to robisz to bez słowa i jest rozkosznie. Również dla Ciebie. W łóżku każde z nas troszczy się o to, żeby nam obojgu było dobrze.
Wyobrażasz sobie, jak świetnie byśmy się dogadywali, gdybyś był taki poza sypialnią? Zdecydowany, otwarty na sugestie. Na konsensus. Bo nawet to, co robimy w łóżku, to wszystko to ciągłe kompromisy. Zmiany pozycji, do takiej, gdzie oboje zaznamy pełnej rozkoszy. I jakie to przyjemne, kiedy tak się docieramy i szukamy rozwiązania idealnego dla nas obojga.
Kochasz mnie. W sypialni dbasz o mnie, jak prawdziwy kochanek. Bo jesteśmy sami. Bo nie wstydzisz się okazać, jak bardzo mnie kochasz, bo nie boisz się zrobić tego, o co poproszę, nie masz żadnych zahamowań. A ja kocham Ciebie takiego. Dla takiego Ciebie mogłabym zrobić wszystko. Bo w takich sytuacjach wiem, że Ty mnie naprawdę kochasz, bo nie traktujesz seksu, jak narzędzia do rozładowania. Widzę, jak na Ciebie działam i widzę, że Twoje serce bije właśnie dla mnie. Życie z kimś to ciągłe kompromisy, w każdej sferze życia, choć czasem niezauważalne, bo podejmowane automatycznie, z miłością. Tak, jak w naszej sypialni.
Uwielbiam wysyłać Ci swoje zdjęcia i uwielbiam dostawać je od Ciebie. I cały ten klimat. Bo wtedy czuję się, jak w tej sypialni. Czuję się kochana. Ale to wszystko jest tylko na chwilę. Bo brak mi poczucia, że mogę na Ciebie liczyć zawsze i wszędzie.
Jesteś cudownym mężczyzną, ale strach przed życiem, jaki Tobą zawładnął niszczy wszystko. Ja jestem kobietą i choć chcę być niezależna to potrzebuję mężczyzny, który się mną zaopiekuje. Pragnęłam znowu spróbować być z Tobą. Pragnęłam zacząć wszystko od nowa i byłoby cudownie mieć Ciebie u swojego boku. Byłoby cudownie zacząć wszystko tylko we dwoje, samodzielnie podejmować decyzje, samodzielnie wszystko sobie ogarnąć i mieć poczucie, że my to nie tylko dwa zjednoczone ciała, ale wszystko, co wspólnie udaje nam się osiągnąć. Ja wiem, że próbowałam zmusić Cię do pewnych decyzji, na które nie byłeś gotowy. Wiem, że to nas zgubiło. Teraz mogę Cię jedynie za to przeprosić i powiedzieć, że dziś wiem, że małymi kroczkami zaszlibyśmy o wiele dalej. Ale tempo jakie chcesz teraz zaoferować, niestety, zaprowadzi nas do nikąd.
Wybacz mi, że nie potrafię zgodzić się na to, żeby być/nie być razem na Twoich warunkach. Za wiele dla mnie znaczysz, żebyś mógł być jakimś tam dojezdnym chłopakiem. Znowu bywałoby cudownie w tych bliskich, intymnych chwilach. Ale pewnie za każdym razem zastanawiałabym się, kiedy znowu Cię zobaczę, a ta niepewność co dalej, w końcu by mnie zabiła. Nie potrafię tak żyć. Pokazałeś mi, że gdy dochodzą osoby trzecie to nasza miłość staje się niczym ziarnko grochu. Czasem nawet niezauważalna. A ja wtedy za wszelką cenę chcę udowodnić, że ona jest – patrzcie wszyscy, on mnie kocha, jestem dla niego ważniejsza – i kółko się zamyka…
Gdy się rozstaliśmy zastanawiałam się, czy gdybyśmy mieli dziecko to czy wtedy stalibyśmy się oboje dla Ciebie najważniejsi. I myślę, że wtedy tak… Ale czy tego oczekuję od mężczyzny mojego życia?
Podobno największą mądrością jest kochać z wzajemnością. I gdzie ta nasza mądrość? To tak jakby Einstein bał się podzielić swoją wiedzą, bo może ktoś kiedyś wykorzysta to do zbudowania bomby atomowej. Wyobrażasz sobie, ile świat by stracił? Czy jesteś w stanie sobie wyobrazić, ile świat straci bez nas? Mój świat? Twój świat? Bo zabrakło odwagi, żeby wyjść z czterech ścian i pokazać, że miłość to nie jest powód do wstydu, ale powód do dumy, że po wszystkim, co się wydarzyło, jest ktoś, kto tak bardzo mnie kocha i kogo ja tak kocham, że potrafiliśmy to sobie wybaczyć. Strach przed błędem nie może nas paraliżować przed podejmowaniem odważnych decyzji i wyzwań.
Komentarze (6)
Kilka małych uwag: w opowiadaniu zwroty typu cię, tobie, ty itd. piszemy z małej litery. Staraj się unikać zaczynania zdań od "ale", albo kończyć je na "się". Chyba cos takiego gdzieś wyłapałam, ale że jestem leniem, to nie chce mi się szukać :P
Z chęcią przeczytałabym jeszcze coś twojego ;)
Treść taka szczera, coś w niej było nostalgicznego, tęsknota i niepokój serca. ładnie opisane 5:)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania