Ostatnie pożegnanie
Dużo was dzisiaj w tym kościele
Wszyscy na mój pogrzeb przybyli
Widziałam, że za mnie różaniec mówili
Nie byłam aniołem,jak wszyscy grzeszyłam
Lecz w potrzebie swojego Janka nie zostawiłam
Ja się nim tyle lat opiekowałam
Nieraz zła byłam
Nieraz płakałam
Ja mu wierność i miłość slubowałam
Że go nie opuszczę ,aż do śmierci obiecałam
Po jego śmierci moje życie się zmieniło
Moje ciało posłuszeństwa odmówiło
Nogi bezwładne, ręce opuszczone
Moje serce przez córkę nakarmione
Ona dla mnie podpora była
Ona mnie w cierpieniu nie zostawiła
Droga rodzino ,ja żegnam się z wami
Krąże ja teraz między obłokami
Ja już swojego Janka zobaczyłam
Ja się do niego mocno przytuliłam
On czekał na mnie
Drzwi nieba otworzył
Swoją rękę na mym sercu położył
Już jestem spokojna
Już jestem szczęśliwa
Cała zmarła rodzina
Płaszczem ochronnym was okryła🖤
Komentarze (1)
Na początek mała niekonsekwencja. Raz mówisz do kogoś (Was) , raz o kimś ( na dodatek te same osoby). Potem już tylko paplanina ducha.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania