Ostrość snu
– Melisa kto cię zerwał dzisiaj rano, że udajesz pokrzywę?
– Siostro, to był ten moment, kiedy sen wydarł z łap nocy hologram koszmaru.
Wyjazd z zakamarków różowej masy gdzie szare są mądre a zwoje emitują film tytułem to już było przetworzone. Coś odpycha wyglądem przyjaciela, wagon z prlu nie słychać zgrzytu. Miota się Melisa nie parząc dłoni. Pokrzywa odwraca głowę, płaszcz z parzydeł przysłania kamerę.
Boli jak jasny...
Gdzie pocieszenie, trzęsie się coś bezcielesnego na wilgotnym gałki okręgu. Ostrość jak żyletka.
Komentarze (9)
no i dobrze, koniec horroru, teraz czas poczuć miętę... do pociągu zwanego życiem
Fajne, masz polot :))
Tak, mięta jest zdecydowanie najlepsza. :)
ja tylko nawiązałam właśnie do tematu konkursowego :) jest ok
tak na marginesie, chyba temat nie był do końca zrozumiały, a ja miałam nadzieję, że jednak na tyle oczywisty, że nie będzie problemu :)) to mój stary aforyzm, melisa ma działanie uspokajające, a mięta w roli - czuć miętę do kogoś, czegoś :D
miłej niedzieli
nie ważny autor, ważny sens :))
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania