ot tak
słońce przechodzi przez pokój
wprost w miękki dzień
powieki otwierają okna
bladym świtem nie ma apatii
taka pora która zbliża bliskość
usiądziemy do stołu
podzielimy się chlebem i uśmiechem
może uda się ocalić chwile
dla dni które przyjdą
pożegnani z nieskończonością
daleko od wszystkich ziemi obiecanych
zostawimy bocianie gniazda
kochając każdy okruch na dłoniach

Komentarze (8)
"taka pora która zbliża bliskość"
Wywaliłabym "bliskość", a poza tym bardzo mi się podoba.
Bardzo udany wiersz. Może Autor się na mnie pogniewa, ale to ma być komplement - w końcówce trochę powiało Norwidem albo anty-Norwidem.
Ha! Miałam to samo skojarzenie! I klimatem z tęsknotą w tle i tym okruchem chleba...
"Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba
Podnoszą z ziemi przez uszanowanie
Dla darów Nieba....
Tęskno mi, Panie..."
Bardzo zgrabny i całkiem udany wiersz.
Zrobiłam nalot na Twoje dzieła. Niektóre połączenia myśli poruszają, a inne je rozbijają. Przechodzi tu faza wzniosła w przyziemną. A gdyby tak skupić się na exstremalnyn minimalizmie? I pozwolić sobie na te najsilniejsze zrywki weny, ciekawe jakby to wyszło.
Trzy, cztery max pięć wersów. Sama sentencja z tego źródła przekazu.
już tak pisałem ;-) teraz szukam czegoś innego
https://www.portal-pisarski.pl/czytaj/52474/selekcja-jacka-michalskiego
Jacom JacaM W takim razie nie przeszkadzam w poszukiwaniach. ?
00.00 ;-) e tam , dzięki za opinię, po prostu teraz szukam ;-)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania