Pa, kochany

Gdy szemraliśmy do siebie strumykami dłoni,

Twoje usta doganiałam w najczulszej pogoni.

Jeszcze myśli nie wytchnęły, jeszcze rozkosz płonie,

A już ciebie, miły, pytam czy twa miłość tonie?

 

Bo gdy zechcesz, to odejdę, nie wrócę kochany,

Oddam klucze, podrę listy, wyjadę do mamy.

Pewnie mrukniesz:,, Pa maleńka, bywaj kotku miły,”

A ja nawet nie zapytam, czy w nas serca biły?

 

Będę gniewem słodko-kwaśnym gości częstowała,

Ciebie chętnie lodem przyjmę, nie będę płakała.

Wtulę smutki w ciepły szalik, wypiję łyk mleka,

A nim zasnę, cienia spytam, czy ja byłam ślepa?

Średnia ocena: 4.8  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (5)

  • elenawest 12.01.2016
    O matko!!! Piękne. 5 leci do ciebie galopem, bo się należy :-) poryczałam się...
  • patyy 12.01.2016
    To jest naprawdę dobre, rozpłynęłam się, wczułam i jest mi niedosyt. Chcę jeszcze... :) 5
  • little girl 12.01.2016
    Piękny wiersz, 5 ;)
  • Rasia 12.01.2016
    Bardzo emocjonalny wiersz. Udało Ci się ubrać go w bardzo proste słowa, ale w tej prostocie zawrzeć piękno i pokłady żalu. Dobra robota, zostawiam 5 i nie mam czego się doczepić :)
  • Lady_Makbet 12.01.2016
    Nic dodać, nic ująć jest piękny 6

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania