Pa, kochany
Gdy szemraliśmy do siebie strumykami dłoni,
Twoje usta doganiałam w najczulszej pogoni.
Jeszcze myśli nie wytchnęły, jeszcze rozkosz płonie,
A już ciebie, miły, pytam czy twa miłość tonie?
Bo gdy zechcesz, to odejdę, nie wrócę kochany,
Oddam klucze, podrę listy, wyjadę do mamy.
Pewnie mrukniesz:,, Pa maleńka, bywaj kotku miły,”
A ja nawet nie zapytam, czy w nas serca biły?
Będę gniewem słodko-kwaśnym gości częstowała,
Ciebie chętnie lodem przyjmę, nie będę płakała.
Wtulę smutki w ciepły szalik, wypiję łyk mleka,
A nim zasnę, cienia spytam, czy ja byłam ślepa?
Komentarze (5)
O matko!!! Piękne. 5 leci do ciebie galopem, bo się należy :-) poryczałam się...
To jest naprawdę dobre, rozpłynęłam się, wczułam i jest mi niedosyt. Chcę jeszcze... :) 5
Piękny wiersz, 5 ;)
Bardzo emocjonalny wiersz. Udało Ci się ubrać go w bardzo proste słowa, ale w tej prostocie zawrzeć piękno i pokłady żalu. Dobra robota, zostawiam 5 i nie mam czego się doczepić :)
Nic dodać, nic ująć jest piękny 6
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania