Pachnący
Gdzieś na końcu, pośród światła i cienia, w samym narożniku kwiatostanu, gdzie i czasem pokrzywa zawita, przedziera się i pachnący groszek. Powolutku i po cichu ze spękanej ziemi, sięga obramowania posesji, by zaistnieć, wyjrzeć tej wiosny, napawać się spokojem, nomen omen zielenią.
Oplata te kątowniki, spawy niehartowane, zimne jak blaszany bębenek na mrozie, ale cieszy go każdy centymetr, bo już tylko rabarbar stoi na straży widoku przestrzeni. Nigdy nie był pupilem jego pani, co mu malwy posadziła do pary, ale nie ma jej za złe, choć go tak często sąsiadki, plecami duszą do bramy.
Komentarze (4)
Świetne
Taka innowacja, odmiana na kilka dni, po listowych wypocinach
Piekny ogród i wiosną powiało, choć wkoło zawierucha. Pozdrawiam ciepło i piątka
Idzie do lepszego, a tak przynajmniej chce wierzyć. Dziękuje za wstąpienie, za uwagę, to miłe, że przy tylu pracach i moja została dostrzeżona. Pozdrawiam, i miłego zaczytania
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania