Ciekawy wiersz, tak, jest taki rodzaj piekła, które jest lodowate, a znajdujący się tam, cierpią na bezradność, ale u Ciebie gorycz, taka w ostatniej fazie, rozkładająca się na letnią obojętność.
Moim zdaniem ostatni wers pozbawia wiersz wieloznaczności końcowej interpretacji, ale z drugiej strony bez niego wiersz brzmiałby trochę faryzejsko, "na szczęście nie ja jestem kamieniem, a inni już tak". Kamieniem w sensie wystygłego wnętrza jak rozumiem, a nie przedmiotu, którym można rzucić.
Ja to odbieram tak
Żyła z kimś długo, aż oddalili się od siebie tak bardzo, że nie widzi już w nim nawet człowieka. Jedyne co ich łączy, to przemoc jaką na niej stosuje. Wciąż jednak wie, że lepiej być ofiarą (nie masz niczego na sumieniu) niż katem.
Pewnie o co innego chodziło, ale mi sufit kojarzy się z czerepem
Pozdrawiam
Komentarze (14)
czytam tak:
czasami strasznie ciemnieje
pod żarówką trudno znaleźć
ostatnie świadectwo
...........
jakbym zlodowaciała
z piekłem w środku
jedynie radość
że nie odrzucam kamieni
Nie, bo inaczej odczytujesz... nie jestem kamieniem, więc nikt mną nie uderzy innych. Może dopiszę?
MartynaM, nie odrzucam, znaczy, że peelka nie jest kamieniem.
Grain, może być, ale nie tym, który uderza.
MartynaM, nie musimy się szczapić przy pełnym zrozumieniu.
" szczapić" - no nie musimy, ale słowo cudne!
Ciekawy wiersz, tak, jest taki rodzaj piekła, które jest lodowate, a znajdujący się tam, cierpią na bezradność, ale u Ciebie gorycz, taka w ostatniej fazie, rozkładająca się na letnią obojętność.
Dokładnie, Lotos.
Dziękuję za komentarz
Zatrzymałam się trochę przy tym wierszu, lód i kamienie, gdy wygasa namiętność. Może jednak odżyje, skoro nie jesteś kamieniem.
Pozdrowienia!
Bożenko, miło mi że znalazłaś czas na przeczytanie wiersza.
Pozdrawiam serdeczne ?
Moim zdaniem ostatni wers pozbawia wiersz wieloznaczności końcowej interpretacji, ale z drugiej strony bez niego wiersz brzmiałby trochę faryzejsko, "na szczęście nie ja jestem kamieniem, a inni już tak". Kamieniem w sensie wystygłego wnętrza jak rozumiem, a nie przedmiotu, którym można rzucić.
Dziękuję, Noico.
Ja to odbieram tak
Żyła z kimś długo, aż oddalili się od siebie tak bardzo, że nie widzi już w nim nawet człowieka. Jedyne co ich łączy, to przemoc jaką na niej stosuje. Wciąż jednak wie, że lepiej być ofiarą (nie masz niczego na sumieniu) niż katem.
Pewnie o co innego chodziło, ale mi sufit kojarzy się z czerepem
Pozdrawiam
I bardzo dobrze Ci się kojarzy.
Dziękuję.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania