Pajączek

Upał był tego dnia bezlitosny. Żar lał się z nieba, powietrze drżało od gorąca, a Boss, jakby upał zupełnie go nie dotyczył, witał gości w białych spodniach, białej koszuli i czarnych butach.

A ja?

Ja miałam na sobie falbaniastą sukienkę w pudrowe róże.

I właśnie wtedy odkryłam coś, co urzekło mnie bardziej, niż powinno.

Przy każdym jego ruchu spod białej koszuli i białych spodni wychylał się różowy pasek przełożony przez szlufki.

Różowy.

Patrzyłam na niego i pomyślałam tylko:

Piękny. Jak zawsze.

— Poleciało mi na przywitanie — powiedziałam, zajmując się troskliwie pajączkiem, który uczepił się jego górnego guzika.

I wtedy oczywiście musiała wkroczyć Rita.

— Boss, fajne masz skarpetki. Różowe.

Spojrzał na nią.

— Majtki też mam takie pod spodem.

No i proszę.

Cała moja subtelność, cały nastrój, całe moje czerwienienie się jak dwadzieścia pięć lat temu — wszystko poszło z dymem.

Bo Rita ma jakiś szczególny talent do rozbrajania atmosfery dokładnie wtedy, kiedy człowiek zaczyna ją niebezpiecznie odczuwać.

Kiedy już usadowiłyśmy się w tej naszej pysznej scenerii, Rita spojrzała na mnie z tym swoim szaleńczym uśmiechem.

— Wiesz, Lumi, że Boss ma świnki morskie?

Spojrzałam na nią.

— No i?

— Chodzą za sobą gęsiego i zżerają się…

Boże.

Co ona plecie?

A przecież wiem, że kiedy Boss zobaczył Ritę pierwszy raz, zapytał:

— Co to za dziewoja?

Do dzisiaj pamiętam to „dziewoja”.

Boss po prostu wymiata.

Kiedyś powiedziałam mu, że przy tym permanentnym braku czasu pewnie mnie nie potrzebuje.

A on, zupełnie spokojnie:

— Krochmalisz

Ja?

Co?!

Innym razem opowiadałam mu, że zaczytałam się w opowieściach o wilkołakach.

Spojrzał na mnie i rzucił:

— Lumi, masz kudłate myśli?

No i skąd on to bierze?

Naprawdę.

Człowiek przychodzi z niewinną historią o wilkołakach, a wychodzi z podejrzeniem posiadania kudłatych myśli.

— Nieeeee! — broniłam się. — Ja fascynuję się więzią! Tym, jak mocno są blisko siebie!

🤣

Mamy 2026 rok.

A ja nadal słyszę w głowie:

„Krochmale.”

„Masz kudłate myśli?”

I chyba właśnie dlatego tak bardzo lubię te nasze rozmowy.

Bo pod tym całym żartem, pod zaczepkami, różowymi paskami, pajączkami i świnkami morskimi jest coś znacznie bardziej miękkiego.

Jakaś bliskość.

Jakiś rodzaj porozumienia, którego nie trzeba tłumaczyć.

Aż w końcu powiedziałam mu po prostu:

— Boss, wiesz kocham cię najmocniej na świecie.

I wiecie, co odpowiedział?

Nie zrobił wielkiego WOW.

Nie zaczął przemowy.

Nie próbował tego ubrać w piękne słowa.

Tylko odpowiedział

— Wiem.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Marabut

    🙄🙄🤔🤔😎😎

  • Lumi

    Mam tak 😮

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania