palone
wrzucam je na ogień
tłuszcz ma nas obronić przed przywieraniem
ale najpierw jest krzyk
syczenie burzenie się
gwałtowna ucieczka nadziei
wszystko co w nas rozcieńczone
musi wyparować
potem nagle robi się cicho
w tej ciszy na samym dnie
odkładają się drobinki marzeń
ogień robi z nimi to co czas z nami
zmienia kolor na rdzawy
zapach na ciężki
to moment w którym słodycz
staje się orzechowa głęboka i gęsta
wystarczy chwila za długo
jeden krok w stronę okna
jedno spojrzenie w telefon
i czarne grudki na dnie
będą już tylko gorzkim śladem
po czymś co o sekundę
przegapiliśmy
Komentarze (8)
O, palone gary to moja kuchenna specjaność. Ja jak wychodzę to na długo. 😅
Masłograwi 😏
Świetne.
O... Witam. Dziękuję 👌
Bardzo dobre!
Dzięki bardzo 👌
Elegancko
Kojarzy mi się z wypaleniem zawodowym. Spoko utwór
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania