Poprzednie części: wszystko na swoim miejscu
wszystko w domyśle
grała orkiestra
zza okna świerszcz zakłócał pauzy
ostatnie w moim życiu Requiem d-moll
czekam na pierwszą nutę
tak jak ślepiec wypatruje światła
podczas gdy on stawia po omacku swoje kreski
ja patrzę na fortepian
na palce muzyka i poznaję
Wesele Figara
później Don Giovani i Msza c-dur
słucham z pamięci
gdzieś w głowie zakodowane odgłosy
brzęku spadającej szklanki
pospiesznych kroków w bramie
tego jak odpowiada im bruk
Komentarze (26)
fortepian na bruku jak to fortepian na bruku...plus gumofilce i Zenek obok Zenka ;-)
Jacom - odstaw te dragi! :D
ja tak mam bez dragów ;-)
Mi się bardzo podoba ten utwór. Jest taki lekko zaciemniony, ale w pewnych momentach pada więcej światła...
Czytając można odnieść wrażenie, że stoi się w mroku i przygląda się i przysłuchuje rozgrywającym dookoła scenom. I tylko otwierane co jakiś czas drzwi do wspomnień oświetlają brukowaną ulicę.
Pięknie i nostalgicznie bym rzekł.
Pozdrawiam!
Choć sama częściej grywałam na pianinie (a nie fortepianie) to jakoś pianino nieco niegodne dla mnie Requiem... To tak w sumie obok wiersza, bo co mi do pamięci PLa... No ale taka była moja pierwsza myśl. Plus ta, że wymienione utwory na samych klawiszach (mimo że uwielbiam ich brzmienie) - jednak ubogie i nieoddające ducha.
A co do samego wiersza - "łasica oddechu" - tyleż oryginalna co karykaturalna. Pogrzebałabym w wierszu, bo dla mnie nieco niedopracowany.
*nieco niegodne dla Requiem.
Ech, znowu mi wskoczyła podpowiedź z telefonu i poprawiłam nie tak... Ale cheba, mimo złych słów, myśl w miarę przejrzysta...:))
Oo, a teraz z kolei pojawił się "instrument"... No nie wiem ;)
Dodam jeszcze, bo jednak mało jasne, jak tak teraz czytam. Nie potrafię sobie wyobrazić np. Wesela Figara zagranej tylko na klawiszach. Znaczy rozumiem, że można jakoś odbrzdąknąć główną linię którejś arii, ale jakoś blado to w mojej wyobraźni wygląda. No chyba że się mylę i są jakieś świetne motywy na sam fortepian (czy pianino - jeśli wolisz). W sumie może są (tak sobie "głośno myślę")...
Będę kontynuować ten interesujący dialog z samą sobą (wobec braku zainteresowania Auotorki) i skontrargumentuję samą siebie - Va pensiero z Nabucco w sumie można było solo całkiem nieźle na fortepianie zagrać. Nieźle, choć ducha utworu to nie oddawało...
Autorka śpi i nie za bardzo o tej porze kontaktuje... Ale obiecuje przyjrzeć się wskazanym fragmentom i poprawić to i owo. Dziękuję :)))
Na śpiąco tytuły zmienia :)))
Lunatysłowanie - ogłaszam nowe pojęcie ?
No ja tak mam. Przebudzę się, coś tam zmienię i śpię dalej. Ale tu raczej nie ma sensu już grzebać. Nie wyszedło i już.
Dzięki.
;)
A co do "nie wyszedło"... Jak zwykle przesadzasz. Czyli muszę się jednak rozwinąć. Jak dla mnie - dwiema dróżkami wiersz może iść -
1. Ma wywołać/upamiętnić wspomnienie sytuacji, czasu/ ludzi.
2. Nawiązywać jakoś do samego Mozarta (przy czym przy okazji można dodatkowo wrzucić tu także punkt pierwszy).
Skracając - sam Mozart tu jest ważny albo ważny nie jest... Po budowie wiersza, ilości wymienionych utworów i nawiązań biograficznych, wnioskuję, że nie tylko jest ważny, ale i stanowi oś wiersza.
Zawsze czytam i automatycznie sobie wyobrażam. Rozumiem co chciałaś przekazać doborem utworów (szczególnie Requiem), ale to bardzo niefortunny zbiór. Wystarczy ich posłuchać - ich brzmienie realizuje pokaźna grupka osób. Nie da się oddać ducha żadnego z wymienionych utworów na pianinie/ fortepianie. Orkiestra też nie wystarczy. Trzeba by dodać jeszcze chór i solistów (wymieniłaś mszę żałobną, mszę koronacyjną i dwie opery).
I to miałam na myśli. To nie jest czepianie się o insteumwnty a o zgubienie ducha.
A poprawić zawsze można.
Oczywiście na gówno moja pisanina, jeśli Mozart tu się znalazł jak zapomniana złotówka w kieszeni :)).
Ale i wtedy cuś bym pozmieniała.
He, he, he... fajnie to poczytać :)))
Komentarze też.
Się nie śmiać! Komencić!
Tu poważna dyskusyja się odbywa (znaczy ja dyskutuję z drugą ja ?)
Kiedy ciężko nadążyć, skoro tekst zmienia się szybciej niż komentarze :)
No. :))
No poprawiam, nie? Według sugestii.
A ja głupia na dyskusję czekałam...
Na dyskusję? Ze mną? Weź przestań. Fortepianu na oczy nie widziałam, nie byłam na żadnym koncercie. Porwałam się z motyką na słońce i tyle. Moja wina.
Tobie napisać koment... To potem chyba tylko na pielgrzymkę przebłagającą na Jasną Górę zostaje się udać...
Ale ja Ci bardzo dziękuję za koment. Ja się nie znam no to mi wytłumaczyłaś w czym rzecz i staram się sukcesywnie poprawiać. Nie wiem po co chcesz się na tę pielgrzymkę udawać. Chyba, że gdzie indziej. Np do O.
Do O.? A co to za tajemnicze miejsce?
Tjeri - moje ?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania