Pamiętnik w hamaku
Lato, jak koniec palca w cukrze,
tłuściejsze drzewa, złamane kocie wąsy
– wszystko na biwak się nada:
i peleryna, pod którą chleb dogasa,
i rdzawy gwoździk, na którym wiszą klucze.
Jeśli zaś wszystko jest mydlaną bańką,
niech niebo samo się przyturla
do naszych gładkich kolan.
Sądzę, że tylko zadymią muszle,
spalą się najgłębsze partie słowa.
Komentarze (10)
Twoja poezja włazi mi pod skórę i zostaje... uwielbiam Twoje pióro. Tak malujesz słowami, że głowa mała...
Nie lubię przesady :)
Neurotyk -ja też.
Lato, jak koniec palca w cukrze,
rany,
ale mi sie to podoba.
Akurat jest :)
Całkiem całkiem. Bardzo syntetyczna impresja.
impresja niesyntetyczna byłaby bełkotem.
Chociaż wielu uważa, że bełkoczę :)
heh, trudno nie lubić tej twojej poezji. Bardzo fajne i sympatyczne
Zupełnie się nie znam na poezji, ale bardzo ładne metafory! Szczególnie pierwszy wers zachwyca. Pozdrawiam.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania